Potrzebuje waszej pomocy…

Posted in Bez kategorii on maj 9, 2008 by Błękitnooki

Moi znajomi biorą udział w konkursie filmowym, poprosili mnie o pomoc, bo prowadzę dość popularnego bloga. Waszą pomoc.

http://mfestival.pl/mfilm/107 Wszystko co musicie zrobić to kliknąć głosuj. Każdy może oddać jeden głos dziennie.

Stawka jest duża! Proszę, pomóżcie. Prześlijcie link znajomym.

W was jedyna nadzieja, moi bratni pick up artists. Pozdrawiam i z góry dziękuje.

Zrozumienie, zaufanie

Posted in Randka on maj 8, 2008 by Błękitnooki

Żeby kobieta chciała z tobą być, musi się czuć przy tobie dobrze. To taka ogólna zasada.

Przeważnie czuje się dobrze, jak ma dobry humor. A ma dobry humor jak się dużo śmieje, więc cholernie ważne jest trafić w jej poczucie humoru, może nawet najważniejsze. I rozbawiać, tylko bez przesady. Oczywiście dobrym poprawiaczem nastroju często jest, chociażby, alkohol, ale to już każdy dureń wie, że po alkoholu dziewczyny są “łatwiejsze”. Poza tym wiadomo, musi się czuć bezpiecznie, musisz wywoływać w niej silne emocje. Wiadomo.

Bywa też taki moment, że ona ma doła. Dołów są dwa rodzaje - humorzasty i przyczynowy. No i tu już jest trudniej bo zróżnicowanie jest duże, ale generalnie z tym pierwszym to przerąbane. Polega on na tym, że kobieta ma zły humor spowodowany przeważnie zmianami w jej organizmie, często zaburzeniami hormonalnymi, albo po prostu wstanie lewą nogą i będzie wynajdywać każde dowolne uzasadnienie dla swojego złego humoru, czy to kamyk w bucie czy głodujące dzieci w Etiopii. Często one same wtedy nie kumają czemu mają zły humor, ale konsekwencje są takie same… jednym słowem z takim humorkiem przejebane.

Przejebane dlatego, że nawet to co by ją normalnie rozbawiło, w tym wypadku tylko ją wkurzy. Można ryzykować i pocieszać, można zostawić i przeczekać. Ja tam wole nie ryzykować.

No i drugi rodzaj złego humoru - uzasadniony. Po prostu stało się coś co ją wpędziło w dołek.

I tu mamy większe pole do popisu, mianowicie droga aby zdobyć jej zaufanie. No i jedna z najważniejszych rzeczy ever - ZROZUMIENIE. Jak kobieta skuma, że ją rozumiesz, choćbyś udawał, nagle zacznie patrzeć na ciebie nieco inaczej. Aby to nastąpiło musisz robić trzy rzeczy - słuchać, słuchać, słuchać. Co możesz dostać? “Tak dobrze nam się rozmawia…” “Myślimy podobnie! Mamy tyle wspólnego” “on mnie tak świetnie rozumie, jak dobrze, że mogę z nim rozmawiać”. Punkt dla Ciebie.

Czasem warto po prostu powtarzać to co mówi innymi słowami (tylko nie do znudzenia, proszę), potakiwać. Kończyć intuicyjnie zdania razem z nią - zajebiste! Tworzy swojego rodzaju więź pomiędzy wami. Nawet jak spudłujesz to trudno, wystarczy głupie “aha, rozumiem” i dajesz jej mówić dalej, lub poprawiasz się. Ludzie mają większe zaufanie do innych, jeśli czują, że są podobni do nich.

A bez zaufania ona nie pozwoli ci na zbyt dużo… ;)

No, więc jeden sposób na ten drugi rodzaj doła, okazać zrozumienie.

Kolejny - pozwól jej zapomnieć o problemach. Czasem warto je zbagatelizować - ale nie zawsze, nie w sytuacjach gdy to dla niej ważne i ona się tym przejmuje a ty zaczniesz udowadniać, że to jest nic. Lepiej wtedy działa okazanie zrozumienia. Jednak gdy ona faktycznie przejmuje się pierdołą, wytłumacz jej dlaczego ten problem nie jest taki trudny, możesz coś poradzić chociaż czasem lepiej nie radzić - większości ludzi wystarczy jak ich ktoś wysłucha, dawanie rad na siłę często wkurza - ukaż problem w innym świetle, podkreśl, że jest rozwiązywalny, że wszystko będzie ok sratatata…

I w końcu, zmień temat, najlepiej płynnie, nawiązując do czegoś w poprzednim zdaniu swoim albo jej. I nie wracaj do niego, chyba, że ona będzie tego chciała (może to zrobić jeśli będzie chciała coś powiedzieć i zabraknie tematów, tym bardziej jeśli wcześniej okazałeś zrozumienie i stwierdziła, że na temat jej problemów dobrze wam się rozmawia). Pamiętaj jeśli będziesz ciągle z nią rozmawiał o problemach, ona zrobi z ciebie platonicznego przyjaciela, tampon, który się zużyje i wyrzuci albo chusteczkę, w którą będzie wysmarkiwać wszystkie swoje brudy. A ty będziesz pocieszał i patrzył jak ona wraca do dupków, na których chwilę temu narzekała i daje im się posuwać. Nie tędy droga.

Dlatego lepiej pokazać problem w innym świetle i nie mówić o nim już więcej. Spraw żeby czuła się dobrze, rozbaw ją, popraw humor. Musisz zająć jej myśli czymś innym, jak będzie miała zbyt dużo czasu na myślenie to jej myśli wrócą z powrotem do problemu i wszystko na nic. Ona ma o tym po prostu przestać myśleć, gdy jest z tobą.

Dobrym sposobem na zabicie myślenia może być robienie czegoś co wywołuje mocne emocje (w ogóle dobry sposób, bo ona te emocje będzie do końca dni kojarzyć z tobą). Inny sposób to zapodanie kontrowersyjnego tematu, zadawanie jej pytań, zmuszanie do myślenia, uzasadniania swojego zdania. Wtedy skupi uwagę na czym innym. I zapomni choć na chwilę o swoich problemach dzięki czemu będzie się czuła dużo lepiej.

Nawet nie wyobrażasz sobie ile to może dać. Sam fakt, że ona miała zły humor a ty ją z niego wyprowadziłeś i potem czuła się lepiej - daje ci wielką przewagę. Szanse, że znowu się spotkacie dramatycznie wzrosną. I wasza więź bardzo się wzmocni. Te uczucie zrozumienia i “pomocy” otrzymanej od ciebie zakotwiczy się w jej umyśle w podświadomości co daje zawsze dodatkowe punkty.

Zresztą co ja tu będę pisał - sam to sobie potrafisz wyobrazić. W następnej notce postaram się opisać tzw efekt halo.

Jasność

Posted in Randka on maj 8, 2008 by Błękitnooki

Mężczyźni często sami utrudniają kobietom bycie poderwaną, gdy sami nie potrafią okazać czego chcą. Bo gdy podchodzi taki delikwent ona nie wie tak naprawdę czego on może od niej chcieć.

Ważnym jest też, aby gdy poznajesz kobietę, JASNO określić czego od niej chcesz. Może się to ograniczać prostym “jesteś bardzo seksowna”.

Fajny komplement, robi wrażenie jeśli powiedziany jest szczerze i z pewnością siebie. Ale no właśnie - tylko nie przesadzamy z tym komplementowaniem bo się przerodzi w lizanie dupy czy ukazywanie uległości a to przekreśla szanse. Słabi faceci są nie-tegez… Pamiętajcie, że one mają czujnik na nieszczere, puste i sztuczne komplementy.

Tylko uwaga.

Jest też ten typ kobiet, który działa jak kot. W zatłoczonym pokoju kot podejdzie do osoby, która zwraca na niego najmniej uwagi. To są przeważnie te, które w swoim środowisku uchodzą za ’seks bomby’. Kto co lubi, co nie… ;)

Jedno bardzo mądre zdanie

Posted in Ogólne on maj 8, 2008 by Błękitnooki

Koncentracja uwagi na osiągnięciu sukcesu uniemożliwia jego uzyskanie”.

Czyli jak już pisałem, im bardziej ci zależy, tym bardziej spieprzysz

Aha i z tym graniem niedostępnego, jak będziesz udawał, one i tak do wyczują. Więc jak widzicie wszędzie, w każdym aspekcie działa zasada zapisana powyżej.

Nasza Wartość

Posted in Ogólne ze znacznikami on maj 5, 2008 by Błękitnooki

Tekst znalazłem w internecie, pomyślałem, że warto go tu wrzucić.

Dobrze znany mówca rozpoczął seminarium trzymając w ręku dwudziestodolarowy banknot.

Do dwustu osób na sali skierował pytanie:” Kto chciałby dostać ten banknot?”. Ludzie zaczęli podnosić ręce. Spiker powiedział :”Mam zamiar dać ten banknot jednemu z was,

ale najpierw pozwólcie że coś zrobię” i zaczął miąć banknot. Pokazał zgnieciony banknot i zapytał:” Kto w dalszym ciągu to chce ? ”Ręce znowu się podniosły .”A gdybym zrobił to?”

-zapytał mówca i rzucił banknot na ziemię . Podeptał go butami i podniósł ,

był pomięty i brudny .”A teraz kto chce te pieniądze?”- ręce podniosły się po raz trzeci.

„Moi przyjaciele ,odebraliście bardzo cenną lekcję . Nie ma znaczenia co zrobiłem z tym banknotem, ciągle chcieliście go dostać, ponieważ nie zmniejszyłem jego wartości .To jest

wciąż warte 20 $. Wiele razy w życiu jesteśmy powaleni na ziemię, zmięci i rzuceni w błoto

przez decyzje, które kiedyś podjęliśmy i okoliczności, które stanęły nam na drodze. Czujemy się przez to mniej wartościowi .Ale to nie ma znaczenia co się stało i co się jeszcze

stanie – TY nigdy nie stracisz swojej wartości: brudny czy czysty, zmięty czy w dobrej formie, jesteś ciągle bezcenny dla tych, którzy cię kochają. Wartość naszego życia

nie wynika z tego co robimy, ani nie zależy od tego, kogo znamy, lecz KIM JESTEŚMY.

Jesteś wyjątkowy – nigdy o tym nie zapomnij! Licz swoje błogosławieństwa, nie problemy”.

Strach po raz kolejny

Posted in Pierwszy kontakt on kwiecień 30, 2008 by Błękitnooki

Musicie sobie uświadomić, że nie ma się czego bać, poza samym strachem. Jak będziesz się bał to spieprzysz, a więc boisz się, że będziesz się bał… i tak w kółko. Trzeba się tego pozbyć, jak już pisałem wcześniej, bo bez tego ani rusz.

Istnieje strach przed odrzuceniem, ale jest tak absurdalny, że wole traktować to jako głupią wymówkę dla nieśmiałych facetów. Tu działa tylko metoda prób i błędów, żadne poradniki tak naprawdę nie pomogą - trzeba iść i robić to. I nie uda się za pierwszym razem zapewne, może i za pierwszymi stoma, ale za sto pierwszym tak. Warto próbować? Warto! Kobiety mają naprawdę bardzo różnorodne gusta i nawet jak masz jedno jądro i brak ci dwóch przednich zębów na przedzie w końcu trafisz na taką, którą to podnieca. Serio.

Dawno temu też miałem straszne problemy z tym, znaczy się przełamywaniem strachu; lałem w gacie za każdym razem jak widziałem piękną kobietę. I myślałem od razu o niej w kategorii potencjalnej dziewczyny mimo, że jeszcze na mnie nie spojrzała. Idealizacja - częsty i głupi błąd. Poza tym byłem niedowartościowany jakiś taki i mało rozrywkowy. Powiedz mi, jak sam masz o sobie niskie mniemanie, to czemu chcesz, żeby jakaś kobieta była z tobą? No bo czemu ktoś by miał chcieć, żeby jakaś laska była z kiepskim facetem. Ze złośliwości chyba. Lecz pamiętaj, na pewno gdzieś istnieją takie, dla których jesteś naprawdę atrakcyjny… głupotą byłoby nie wykorzystać tego. Dlatego lepiej po prostu zgłupieć na moment i wkręcić sobie, że jesteś dumny z tego jaki jesteś i podobasz się sobie!

No, tak czy siak wracamy do bajki… Jednym słowem - gówniany był ze mnie kochanek. Ale postanowiłem się zmienić i pracować nad sobą.

Pamiętam, że już nawet nie myślałem o tym, żeby poderwać dziewczynę, ale tylko o tym, żeby przełamać swój strach i podejść i zagadać. To był mój główny cel. I w końcu mi się udało, ale byłem tak podniecony tym, że mi się udało, że totalnie nie pomyślałem o tym co zrobić jak już się odważę podejść. Zjebałem. Nie brałem nawet pod uwagę tego, że może mi się udać. Zacząłem pieprzyć o pogodzie. Cóż… błąd.

Teraz wiem, że zawalając planowanie planujesz zawalić.

Są trzy rodzaje ludzi, głupcy, którzy popełniają błędy i nie wynoszą lekcji, inteligentni, którzy uczą się na błędach i ci sprytni, którzy uczą się na błędach innych i ich unikają, idąc przez życie z uśmiechem na ryjku. mam nadzieje, że należycie do trzeciej grupy. Ulotną ale zawsze ;)

A wracając do tej mojej ofiary z młodości, to tak w ogóle to podszedłem do niej tylko dlatego, że miałem już tak dość, że pomyślałem “cholera, i tak to spieprzę, cokolwiek zrobię” … i generalnie już było mi wszystko jedno. Gdybym nie spanikował jak sobie uświadomiłem, że nie wiem co dalej, to kto wie… :)

I w sumie to nie głupie podejście dla niektórych, być może. I tak nie masz u niej szans, więc to bez różnicy co zrobisz, co powiesz. Przynajmniej będziesz mógł być z siebie dumny, powiedzieć próbowałem, terefere fiku miku. I przestaniesz się, kurwa, BAĆ, że coś spieprzysz, bo i tak będzie ci wszystko jedno. Jak tą przeszkodę przeskoczysz, dalej już z górki.

A potem krok po kroku aż zaciągniesz ją do łóżka :P I wtedy w mailu mi ładnie podziękujesz.

Podryw na dyskotece

Posted in Pierwszy kontakt ze znacznikami on kwiecień 12, 2008 by Błękitnooki

Wystarczy zobaczyć samego mistrza uwodzenia w akcji, polecam.

http://youtube.com/watch?v=v9PR2RBfnMc

Pieniądze

Posted in Ogólne on marzec 27, 2008 by Błękitnooki

Ciekawa animacja, podstawowa znajomość angielskiego wymagana.

http://olol.pl/rozrywka/view.php?id=276 “Jak poderwać dziewczynę”

No właśnie… Jednym ze stereotypów odnośnie kontaktów damsko męskich jest to, że dziewczyny lecą na kasę… Już raz to opisywałem na blogu i nie chce się powtarzać, trzymajmy się tego, że to nie jest wymagane.

Ostatnio jednak przeprowadziłem długą rozmowę ze znajomym drechem, nieco starszym ode mnie, którego rzuciła dziewczyna… Był zdecydowanie przekonany, że wszystkie laski jego kumpli (i w ogóle wszystkie kobiety, jego zdaniem) lecą na kasę. Serio nie wiem co o tym myśleć, może takie środowisko? Możemy zrobić nowe założenie, że idiotki lecą na kasę? Mam na myśli ten typ kobiety, który niczego poza ciałem nie ma do zaoferowania i marudzi, że faceci nie widza ich ‘duszy’ a tylko chcą seksu.

Może i faktycznie można kupić zainteresowanie kobiety na chwilę, generalnie to chodzi o to, żeby ona czuła się przy tobie dobrze. Może i jest coś kasiastych facetach co każe kategoryzować ich od razu jako ‘fajnych kolesi’. I pewnych siebie.

Ale ja kasy specjalnie to nie mam, a powodzenie mam. Można? Można.

Jak przełamać strach przy dziewczynie?

Posted in Ogólne on marzec 26, 2008 by Błękitnooki

Gdy ja i moi starzy znajomi byliśmy dziećmi, aby zabić nudę wymyślaliśmy coraz to nowe zabawy. Co było, muszę przyznać, niemałym wyzwaniem, po iluśtam latach wspólnej znajomości.

Koło naszego podwórka znajdował się wielki, brzydki, brudny i zarośnięty wąwóz. No, przynajmniej kiedyś wydawał mi się wielki, z perspektywy mojego metr czterdzieści pięć. Cudowne miejsce! Było tam specjalne drzewo, na które się często wspinaliśmy, skubiąc słonecznik, rosły wiśnie, po które robiło się wypady… Były trzęsawiska, w których się taplało i nawet bardzo atrakcyjny ściek kanalizacyjny. Ta śmierdząca dziura dawała tyle możliwości!

Obok wąwozu było nasze małe boisko, gdzie spędzaliśmy wiosenne dni i letnie, chłodne wieczory. Ze względu na bliskość obu obiektów i nieudolność graczy, piłka często lądowała w dziurze. I wtedy musiały skakać po nią najgorsze ofiary, prosto w bagna i pokrzywy.

Pewnego razu zdarzyła się właśnie taka sytuacja, z tym że chłopiec poza naszą piłką wyniósł też stamtąd patyk… niezwykły… co to był za patyyk! Wszyscy byli zazdrośni, i wszyscy zaczęli szukać sobie podobnych. Zważywszy na unikalny kształt patyka, naszym mamom zaczęły znikać wszelkiego rodzaju sznurki i linki do prania (tak jak wcześniej znikały garnki i pokrywki), a wkrótce pojawiła się fantastyczna nowa zabawa.

Jeden z chłopców był tak zwanym bawołem. Znaczy się piłka była bawołem, a on nią sterował. Bawoła czasem trzeba było ukryć jak najlepiej, czasami najzwyczajniej w świecie - spierdalać z nim. Reszta hołoty, wyposażona w prymitywne łuki, miała za zadanie ustrzelić bawoła. Gdy trafiło się go 3 razy - zdychał. Zabawa była przednia.

Oczywiście dzięki temu powstała nowa moda, wszyscy wymyślali coraz to lepsze metody strzelania, tworzenia łuków, strzał, materiałów na cięciwy, szukali lepszej jakości kijów…

Tak się złożyło, że były chłopak mojej siostry (a zarazem przyjaciel mojego brata ze studiów), zostawił kiedyś u nas gitarę. I zapomniał o niej. Gitara stała w kącie przez te wszystkie lata i kurzyła się, bo nikt nie umiał na niej grać. Aż pewnego razu mój brat palnął “z tego to by była zajebista cięciwa do łuku”, mając na myśli struny. A że był dla mnie swego rodzaju autorytetem, bez namysłu chwyciłem za nożyczki i zacząłem kombinować.

Tym sposobem gitarę przerobiłem na łuk.

Moda minęła jak wszystkie mody, zabawa jak wszystkie zabawy. Dzieciństwo też minęło, choć z doświadczenia wiem, że nie u wszystkich mija. Tak zwany “Syndrom Piotrusia Pana” bywa zmorą współczesnych mężczyzn, ale nie o tym dziś.

Pięć, może dziesięć lat później, poznałem dziewczynę. Ładna była nawet, ale cicha strasznie i nieśmiała. To co mnie urzekło, to jej zręczne paluszki. A konkretnie to, w jaki nieziemski sposób potrafiła, delikatnie szarpiąc struny, wydobywać z nich czystą harmonię dźwięków…  Uwielbiam jej słuchać do dziś, tego jak gra. Pomyślałem sobie wtedy… chuj ja też przecież mam gitarę. Faktycznie - od wieków stała w kącie, porzucona i zapomniana, a na gryfie zdążyła się osadzić potężna warstwa brudu.

Namówiłem siostrę, żeby wyłożyła kasę i sprezentowała mi komplet jakichś zwykłych, nylonowych strun. W końcu po trudach i znoju, gitara przejawiała pozory sprawności. I użyteczności. I zaczęła się moja przygoda.

Złe słowo, zaczęła się moja porażka. Byłem koszmarny, nie potrafiłem zagrać prostej melodii, panikowałem, wkurwiałem się, chciałem umrzeć i przy każdym spojrzeniu na gitarę czułem zapach gówna. Próbowałem się czegoś nauczyć… ale chuj, nic mi nie wychodziło. Rzuciłem to w cholerę. A potem znowu spróbowałem. I zacząłem ćwiczyć.

Zauważyłem, że im więcej gram, tym lepiej mi idzie. Palce zaczęły mi się przyzwyczajać, wyczucie wyostrzać. Ćwiczenia były mozolne i śmierdziały kupą… ale satysfakcja po zagraniu ulubionej piosenki? Nie do opisania. A im dłużej ćwiczyłem, tym lepiej mi szło, tym bardziej byłem z siebie dumny. I tym szczęśliwszy, że nie rzuciłem tego na zawsze po pierwszych kilku porażkach.

Właśnie tak jest z podrywaniem.

Pozdro

Z cyklu frazy wyszukiwarek

Posted in Organizacyjne on marzec 25, 2008 by Błękitnooki

Na tego bloga trafia mnóstwo różnych ludzi, powody są naprawdę bardzo różne. Na wordpress istnieje coś takiego fantastycznego… I tak się składa, że mogę sprawdzić, co wpisujecie w wyszukiwarkach, że was odsyła tutaj.

Musze przyznać, że czasem nie mogę wytrzymać ze śmiechu z was… Abyście mieli także szanse pośmiać się sami z siebie, macie kilka perełek:

pipki z włosami dziewczyn, co zrobic aby tylek pachnial, mam chlopaka ale lubie cipki, jak ukryć wąsy u kobiety, co zrobić gdy dziewczynie rosną wąsy, owlosienie na dupie kobiety, czy kobiety lubia w dupę, fajne fryzurki na cipkach, dlaczego faceci pragna minety

i na koniec mój faworyt… “włochate pizdy prostych kobiet”

Widać, jakie ludzie mają poważne problemy w życiu, prawda?

Aha i zapomniałem wczoraj wam wszystkim życzyć mokrych majtek! Jestem pewien, że na widok każdego faceta, który wlazł na tego bloga, każda kobieta natychmiastowo robiła się caała mokra…

Cmok cmok