Jeszcze o przyjaźni damsko męskiej

Opublikowane w Związek styczeń 26, 2009 przez: Błękitnooki

Nie pisałem tu dawno…

Opublikowane w Seks styczeń 25, 2009 przez: Błękitnooki

Mniejsza o to, dlaczego. Późno już i pewnie nieprędko znów tu wejde, więc wrzucę tylko myśli.

Coś o seksie.

Zasady gry się nie zmieniają, ale tu to już czuć jak nigdy. Jak będzie ci zależało zbyt, to ona automatycznie “nie będzie gotowa”. Już nie mówię o tak skrajnych przypadkach jak, ręce ci się trzęsą z wrażenia jak tylko zaczynacie się rozbierać, heh.

Po pierwsze, nastrój… nic na siłę, jak jest wkurzona, albo ma depresję – ale też w drugą stronę, jak jest cała rozchichotana i żartująca, bo wtedy zamiast ją podniecać, conajwyżej ją pogilgoczesz, heh:) Warunki – może lecieć sobie muzyka, świecie itp, każda ma jakąś swoją wizję wymarzonego seksu, warto o niej porozmawiać. W ogóle rozmowa jest super i o tym zapomina wielu, trzeba powoli się oswajać z rozmową o tym, co się podobało i kiedy i jak i co może on by chciał a czego ona nie lubi. No, nastrój, nic na siłę, ma być fajnie:)

No i trzeba wyczuć, że ona tego chce. W ogóle tu jest identycznie jak w podrywaniu, najważniejsze jest wyczuć dobre momenty, w których przechodzisz dalej! Bo jak się przejdzie do czegoś za wcześnie albo za późno to już nie będzie tak dobrze jak mogłoby być :) Nie źle, ale, wiadomo.

Skąd wiemy kiedy. Ano trzeba obserwować, czuć. Przede wszystkim: ODDECH! Oddech jest mega ważny. Sam oddech może podniecać, głęboki, przyspieszony. Może ona czuć twój oddech na swojej szyi, gdy ją całujesz… To potrafi rozgrzewać. No i wiadomo, że jak jest podniecona, to jej oddech przyspiesza. Serce bije szybciej.

Wyczuwać trzeba też dobrze w jakim stopniu to ona naciska, w jakim stopniu ty… balans pewnie jest najlepszy, nie powiedziałbym, że to zły znak, jeśli czuć, że ona chce tego nawet bardziej ;) możesz to poczuć po jej pocałunkach, dotyku. No i oddech. Spojrzenie też. Nie muszę mówić. Aaa i usta. Rozchylone nie rozchylone przygryzane… całuj.

Kolejna sprawa… delikatnie vs ostre rżnięcie.

To już chyba zależy od charakteru panienki. Ja tam lubie kobiece romantyczki. I generalnie jestem delikatny.

Powiedzmy, że leżycie razem, dość blisko… Nawet nie przytuleni, nie całujecie się… trzymasz ją za rękę… potem dotykasz dłonią, po jej dłoni, nadgarstku i jedziesz wyżej, po ramionach, i znowu w dół… naucz się dotykać. Gadałem z lezbijką i dziwiłem się czemu tak zachwala kobiety, że faceci nie potrafią całować, nie potrafią się kochać. Ha, cała sztuka. Jesteśmy niezdarni i już. A więc ćwicz. Po pierwsze, bardzo wolno. Jeździsz po jej ciele wolno… kółka są dobre ósemki odcinki, kurwa, cokolwiek. I opuszkami palców… najdelikatniej jak umiesz. Masz dwie ręce, możesz poćwiczyć, ma być przyjemnie… to jest cholernie przyjemne, zaufaj. Możesz to łączyć… np… jeździsz po ramionach jak już zaczeliśmy, potem całujesz ją w usta i… kurczę, muszę napisać jeszcze więcej o całowaniu. Ale to zaraz. No więc, możesz jeszcze inaczej dotykać… opuszkami palców jest bardzo przyjemnie, zmysły możesz pobudzać – brzuch, uda, tam, no, pod szyją, szyja, ramiona, tył głowy, plecy ooo plecy, szczególnie, dużo miejsc tam jest takich fajnych na pewno to wyczujesz w praktyce… anyways, można też tak, np brzuch czy ramię, całą ręką, też delikatnie, lub mocniej (lubię np na brzuch lekko nacisnąć, płaską ręką, leciutko, a potem do góry tak lekko paluszkami…). Aha no i głowa też, głaskać można po włosach, policzkach, gdy całujesz.

Aaa uszy!

Zapomniałbym. Uszy są super. Można je całować, lizać (tylko lekko, bo będzie słyszała to 100 razy mocniej, wiadomo.. te mlaskanie), to potrafi baaardzo ją podniecić. Nie wiem co one w tych uszach mają, na mnie to nie działa. Ale mają. Możesz ich też dotykać. Nigdy nie wsadzałem nikomu języka do ucha i nie polecam ale ponoć też można. Ble :)

Co tam.. aa całowanie. Całować deikatnie możesz ją po całym ciele… gdy jesteście ubrani i tak masz przeważnie szyje, ramiona, masz policzki, brodę, kark. Aa i taki trik. Zanim zaczniesz ją rozbierać. Jak całujesz ją po tych brodach i szyjach, nie rozbieraj jej jeszcze, możesz też tam lekko bluzkę do góry i zejść na chwilę niżej, podotykać, całować jej brzuch itd… i taka magia, jak ma bluzke na ramiączkach lub stanik, można lekko obsunąć ramiączko, przesunąć, nie rozbierać, ale całować tam.. no.. gdzieś koło obojczyka.. kurde, nie znam się na anatomii, o ironio :) Takie obsunięte ramiączko to niby nic ale oddech zauważysz że może baardzo przyspieszyć.

Co tam dalej… rozbieranie. Też potrafi być podniecające. Szczególnie jak to się robi dość wolno.. 

No i wiadomo, klucz, nie naciskać. Jakikolwiek opór? To zatrzymaj się. Może tej nocy skończy się akurat tylko na oralu. Wracaj, całuj, rozgrzewaj, nie naciskaj.

Kolejny klucz… słowaaa

Podczas tego całego rozbierania całowania… możesz do niej mówić… takim ponętnym niskim głosem :) albo szeptać… szeptanie jest bardzo sexy, do ucha. Szepcz jej jak ja kochasz, jak cie podnieca, jak bardzo jej pragniesz, jaka jest piekna, mow co bedziesz jej robil a potem to rob, mow ze czujesz jak bardzo cie chce, ze czujesz jak jej oddech przyspiesza, jak budzi sie w niej pozadanie ble ble ble

słowa zadza

czasem takie ‘pragne cie’ wyszeptane do ucha moze uuu bardzo przyspieszyc oddech :)

to ja moze jeszcze slowo o tym czemu faceci nie potrafia sie calowac

bo widzicie, w calowaniu nie o to chodzi zeby jezyk jak najdalej wsadzic do gardla.

a wiec.. no wlasnie.. tak czy siak, moja wskazowka nr 1, kuś ją!

kuszenie jest super i bardzo wazne. tu tez… i jest naprawde duzo sposobow calowania… wbrew pozorom, to nie jest tylko mlask mlask siorb siorb :)

 

no, wracamy do lozka. wiec, czas jest wazny, jak wspominalem. jak ja calujesz, rozbierasz.. jak jest zbyt napalona, a ty za dlugo to bedziesz robil, to bedzie zle. musisz wyczuc. potem idziesz dalej.

wskazowki co do minetki… nie pchamy jezyka w dziurke :) znajdujemy tego malego peniska co sie nazywa lechtaczka i to on jest naszym przyjacielem tonight. tylkoo on jest bardzo bardzo wrazliwy wiec.. wiadomo. duzo bardziej niz nasz. aha i jak za dlugo w jednym miejscu ‘przebywasz’ to wiadomo ze ono sie ‘przyzwyczaja’… wiec… tez wiadomo.

aha no i rozgrzac tez trzeba. uda ma, wykorzystaj. brzuszek.. majtki nawet mozesz w kuszeniu wykorzystac.

dalej nie wiem co wam pisac

nie spieszcie sie nigdzie. ma byc przyjemnie. dla ciebie przede wszystkim, nie zapominaj.

jak coś mi wpadnie to dorzucę…

pozdrawiam czytelników, 

błękitny:)

Kolejny przykład jak tego NIE robić.

Opublikowane w Bez kategorii październik 24, 2008 przez: Błękitnooki

http://www.joemonster.org/filmy/2402/Tomek_szuka_fajnej_laski

On was zniszczyyy…

Opublikowane w Ogólne tagi październik 11, 2008 przez: Błękitnooki

Gdy świeci nam światło latarni, na niebie w jego obrębie nie widać gwiazd. Zauważyliście? Albo światło latarni, albo gwiazdy. I dosłownie, i w przenośni. W naszym życiu powinien panować balans.

Jak dasz kobiecie za dużo, odrzuci cię. Jak będziesz ją obdarowywał, głaskał i będziesz dobry. Jak dasz za mało, też nie ma szans, że będziesz dla niej ważny.

Trzeba trafić w środek.

Poza kobietami, też to się zauważa, choćby w kwestii przyjaźni, znajomości. Gdy będziesz się zachowywał, jakby świat kręcił się wokół ciebie, ludzie w końcu będą mieli cię dość. Za to gdy ma się zbyt małe poczucie wartości, ludzie też mają cię gdzieś, przestaną się z tobą liczyć. Trzeba trafić w środek.

Trzy adnotacje

Opublikowane w Ogólne tagi wrzesień 21, 2008 przez: Błękitnooki

1. Kurde! Jak ja dostaje szału jak widzę przystojnego faceta, który idzie ulicą, dobrze ubranego, wyglądającego sympatycznie… I tak: albo zapomina, że ma ręce. I zwisają mu jak u małpy. Kurczę, nie o to chodzi! Masz nimi, ciulu, machać. Nie tak, jak kretyn… Luźno. Inny typ: myśli, że jest kurwa, groźny, robi krzywą minę, łapy na bok jakby miał pod pachami dwa bochenki chleba i buja się tak myśląc, że jest cool. Nie, nie jest. Przeciwieństwo: chłopak idzie wyprostowany, wszystko cacy tylko, że… czemu on wygląda jakby miał kij w dupie? Sztywny jak robot, uhh. Nie, to też nie wygląda fajnie.

2.  Rada zainspirowana South Parkiem, ale jednak trafna. Jeśli dziewczyna i chłopak pracują nad czymś wspólnie, spędzają ze sobą czas sam na sam, to bardzo prawdopodobne, że tak czy siak po pewnym czasie zaczną czuć do siebie przyciąganie. Może to być wspólny projekt do szkoły, nauka czegoś (niekoniecznie korepetycje – ja na przykład uczyłem dziewczyny gry na gitarze – ale też są dobrą okazją).

3. Pryzmat własnych pragnień.

Zmora wszystkich mężczyzn. Mamy tendencję, straszną tendencję, do widzenia rzeczywistości nie taką, jaka ona jest, ale taką, jaka chcielibyśmy aby była. To prowadzi do tragedii często, bo drastycznie wpływa na nasze zachowanie, zmienia reakcje, powoduje, że błędnie odczytujemy znaki i nadinterpretujemy rzeczywistość. W efekcie prowadzi do PORAŻKI.

Stąd nieśmiertelna rada ode mnie, która się tyczy nie tylko podrywania, ale każdego aspektu życia – będziecie lepszymi ludźmi jak się do niej zastosujecie.

Dawaj wiedząc, że nie otrzymasz nic w zamian. Nie chcąc niczego w zamian, nie oczekując niczego.

Gdy oceniasz sytuację, staraj się nie kierować emocjami… wyjdź z siebie, stań obok, popatrz na siebie, na nią – pomyśl ” co ja bym mu doradził teraz , co ja o tym sądzę”.

Pamiętaj, w pierwszej kolejności widzisz subiektywną prawdę, nie obiektywną. Potem rzesza mężczyzn beczy i narzeka: po co ona robiła mi nadzieję, ona bawiła się moimi uczuciami. A kobiety (choć nie zawsze), nie wiedzą WTF. Sami robicie sobie nadzieje właśnie ulegając patrzeniu przez Pryzmat Pragnień.

Nadzieja to “pierwszy krok na ścieżce do rozczarowania”.

A co mi tam, mimo tytułu, dorzucę jeszcze kilka myśli.

Większość z was błędnie traktuje te wszystkie poradniki. Nie w tym rzecz, żebyś udawał, że jesteś, jaki nie jesteś. Nie o to chodzi, żebyś nauczył się kilku trików i tekstów. One mają cię NAPROWADZIć, wskazać dobrą ścieżkę. Pokazuje ci palcem, jak masz się zmienić, jak ćwiczyć, czego nie robić. Co działa, a co nie. Ale grunt w tym, że to ty masz zmienić myślenie i zachowanie. Udawanie jest pierwszym krokiem, ale jeśli ma być ostatnim – daruj sobie. Nie warto. Teksty czy przykłady zachowań też są tylko wskazówką, drogowskazem: uczenie się ich jest ZŁE, przydatne na początku, ale masz zmienić styl tak, żeby stały się naturalne. Bez wkuwania, grania jak na scenie. Po pierwsze, tylko się będziesz stresował, po drugie, ona i tak wyczuje. Jak nie na początku, to na dłuższą metę polegniesz.

No bo jak już wyrwiesz ją, skończą ci się teksty i trzeba będzie wymyślać nowe… to co? Błękitny nie pomoże.

I can only show you the door. You are the one who has to walk through it.

Wakacyjne miłości

Opublikowane w Związek tagi wrzesień 20, 2008 przez: Błękitnooki

Lato za pasem, na dworze znów robi się szaro i zimno, niedługo znowu zaczną się jesienne deprechy i zaatakują zdołowani ludzie. “Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś …” ;)

Jak to pięknie się wspomina, prawda? Było ciepło, piasek, morze, on – przystojny, pociągający, ona – piękna, namiętna, poznali się przypadkiem… Zdecydowanie tak, wakacje to idealny czas na miłość.

Znajoma opowiadała mi o swoim odpoczynku nad morzem w minione wakacje. Z wielkim przejęciem opisywała to, jak się poznali, jak poszła na ten plac zabaw, jak on podszedł do niej – niby przez przypadek. Spytał, czy może się przysiąść, nie miała nic przeciwko. Zaczęli rozmawiać. Chwilę potem stwierdziła, że świetnie im się rozmawia… Pogadali chwilę, i poszedł. Gdy przyszła następnego dnia, on już tam był…

Zaczęli spotykać się codziennie… Z rozmarzeniem w oczach opowiadała o ich spacerach po plaży, o tym jak pierwszy raz ją pocałował, jak było pięknie, ciepło, zachód słońca, jak czuła się przy nim dobrze… Czuła wtedy, że chce, aby tak było już zawsze… chce oddać się mu cała.

Wakacje się skończyły. Wrócili do swoich miast – ona na północy, on na południu. Pytała się mnie o radę, spotkaliśmy się – rozmawialiśmy o tym “Czy jest sens? Związek na odległość?”

Nie wiedziała, że to wcale nie w tym rzecz… Powiedziałem jej: Głupia jesteś, masz najpiękniejsze wspomnienia swojego życia. Wakacyjne miłości są tak piękne właśnie dlatego, że są krótkie i niespełnione. Gdy ludzie potem próbują stałego, długiego związku, marzenia kontrują się z rzeczywistością, wychodzą ukryte wady, czar pryska. Nowe wspomnienia przekreślą stare – te, które dotąd uważaliśmy za najcenniejsze.

Powiedziała, że to jestem głupi i nie wiem co to miłość.

Nie powiem dokładnie ile minęło – akurat zdążyła wywołać ich wspólne zdjęcia z wakacji. Miała je powiesić w swoim pokoju, na tablicy, którą specjalnie kupiła. Przybiegła do mnie zapłakana…

“Rzucił mnie”.

A Błękitny tłumaczył… No cóż szkoda, takie romantyczne wspomnienia, przekreślone. Bo trzeba zapomnieć.

Nowe spostrzeżenie

Opublikowane w Ogólne sierpień 15, 2008 przez: Błękitnooki

Pisałem już wielokrotnie, jak ważny jest kontakt wzrokowy.

To jest w ogóle chyba jeden z najważniejszych elementów jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, niezależnie od płci…

Ona puszcza wzrok pierwsza, to już wiemy, ew uśmiech, jak się przeciąga spojrzenie, wtedy najłatwiej od razu podejść do ataku… Jednak! Jak się widzi taką idącą z daleka lub siedzi w pociągu czy czymś takim, jest taka sprytna sztuczka, która działa jeszcze lepiej.

Zasada: Ona musi złapać Twoje spojrzenie pierwsza. Przykład: Gapisz się gdzieś w okolice ucha, tak, żeby kątem oka widzieć jej wzrok. Gdy zauważasz, że ona skierowuje swój wzrok na ciebie, ty automatycznie łapiesz jej spojrzenie. Większość wtedy po prostu nie wytrzymuje i migiem odwraca wzrok. Więc ty też. Czynność powtarzamy w ramach możliwości, jednak wiadomo, że od takiego punktu łatwo rozpocząć rozmowę…

Sprytne to jest dlatego, że choćby nie wiem co nie może wyjść, że gapisz się na nią jak jakiś zboczeniec (a po brodzie cieknie ci ślina)… to ONA zachowuje się dziwnie, bo ciągle się na ciebie patrzy. Po prostu nie może oderwać wzroku! I będzie jej głupio, że się daje przyłapywać.

Boskie :)

No i dodatkowy czynnik, jak już po tym jednym ‘złapaniu’ więcej nie spojrzy, to albo jakaś pokręcona i tak ją onieśmielasz, że się boi (mało prawdopodobne…) albo nie jest zainteresowana… tu już wskazówka, że trzeba postawić całkowicie na osobowość/pewność siebie.

Pozdrawiam

Przypadkowy dialog…

Opublikowane w Pierwszy kontakt sierpień 9, 2008 przez: Błękitnooki

Parę dni temu – chyba w całej Polsce – strasznie wiało, prędkość wiatru przekraczała 100 kmph.

Idealna pogoda na spacer!

Wyszedłem na opustoszałe ulice i chwiejnym krokiem ruszyłem na poszukiwania. Pierwsza ofiara wyłoniła się zza zakrętu dopiero po jakichś dwudziestu minutach. Przyspieszyłem kroku tak, aby się z nią zrównać.

(Dialog jest trochę skrócony, bo nie zapamiętałem go w stu procentach, zamieszczam go w formie jak najbardziej przybliżonej)

-Cześć. Wiesz co na twoim miejscu bałbym się wychodzić na ulicę w taką pogodę. Jesteś taka drobna, że w każdej chwili może cię zwiać.

-Taaa…

-Jak już wyszłaś mogłaś wziąć chociaż kogoś, kto nie pozwoli ci odlecieć… a tak pewnie będziesz chciała wykorzystać mnie.

Zaśmiała się.

-Fakt, wygarnę to mojemu chłopakowi, że nie wyszedł po mnie i przez niego jacyś dziwni kolesie mnie zaczepiali… właśnie do niego idę.

-No widzisz, może warto w końcu poszukać mężczyzny?

-I że niby ty nim jesteś?

-Gdy ostatnio sprawdzałem… czekaj.

Zajrzałem w spodnie.

-Oo.. urosłeś.

Wybuchła śmiechem.

-Zabawny jesteś..-powiedziała, nagle wiatr zawiał wyjątkowo mocno. Co za zbieg okoliczności, akurat w moją stronę zaczęła lecieć… złapałem ją delikatnie.

-Łoł… ale wieje… dzięki.

-To nic, przyzwyczajony jestem, że dziewczyny na mnie lecą…

-Jasne

-Uratowałem cię, w ramach rewanżu dasz mi swój numer i będziemy kwita.

-Haha, nie ma tak łatwo.

-Szkoda, teraz skręcam w prawo, rozdzielimy się i najprawdopodobniej nigdy już nie spotkamy… A przecież intuicja podpowiada ci, że to mógł być romantyczny początek pięknej znajomości.

-Taak scena prawie jak z filmu

-Pewnie boisz się, że twój chłopak sprawdzi ci telefon, a tu jakiś nowy tajemniczy nieznajomy… A właśnie, nie przestawiłem się, jestem Grzegorz.

-Agata

Uścisnęliśmy sobie dłonie…

-To jak Agata, co z tym numerem? Zdobędziesz się na odwagę? Będę dzwonił do ciebie tylko dziewięć razy dziennie, dwanaście w niedziele i święta.

-Hahaha

-Ale jak nie, wystarczy po prostu e-mail.

-No dobra, fajnie się z tobą gada.

Tadam :) Można? Można.

Chociaż i tak z dialogu nie byłem zbyt zadowolony, bo warunki bardzo korzystne a momentami w konwersacji mi uciekała… Tekst wykorzystany z jednego z komentarza, dziękuje temu panu ;)

Eksperyment

Opublikowane w Bez kategorii czerwiec 29, 2008 przez: Błękitnooki

Bynajmniej nie mój. Obiektem brudnego eksperymentu był, z założenia, mój kolega. Wykonawcą znajoma z daleka. Z daleka – więc kontakt utrzymywali głównie przez Gadu-Gadu.

Ona jest dziwna i często pisze głupoty. I teraz zaczęła go testować i ‘na niby’ bajerować, próbować uwieść. Zaczynało się niewinnie, skończyło na jakiś sprośnych smskach i propozycji seksualnych.

On, dzielnie wykształcony przez wiadomo kogo, sukcesywnie miał ją w dupie. Nie reagował emocjonalnie, był wyluzowany, zdystansowany i do wszystkiego nie podchodził zbyt poważnie, z poczuciem humoru.

Efekt: ona, widząc brak jego reakcji, nawet na jej najbardziej uwodzicielskie (jak na standardy wirtualne) zagrania, zaczęła się… mimowolnie w nim zakochiwać.

I stało się. Teraz ona coś do niego czuje, a on – ma tylko z tego śmiesznie. Jak to się skończy? Przyszłość pokaże.

ps. cicho tu sie jakos zrobiło, czytelnicy pokażcie sie czasem :)

Autobusowe refleksje

Opublikowane w Bez kategorii czerwiec 11, 2008 przez: Błękitnooki

Z cyklu, przemyślenia podczas nudy w trakcie podróży komunikacją miejską.

No patrze i nie kumam no… stoi taki chłopak, nie za przystojny, ale niebrzydki, taki no sympatyczny, z kolegą, za rękę trzyma wielkiego, obleśnego, tłustego paszteta… myśle sobie, no cóż, może charakter ma fajny. Spoglądam jeszcze raz i widzę pomazaną długopisem rękę i wielkiego penisa namalowanego na niej.

Nie, zdecydowanie nie. Czemu takie pary istnieją? Ludzie, znajcie swoją wartość, bo to mnie przeraża…

Potem mi jeszcze wpadło do głowy, jak wparowała baba z wózkiem, i druga z wózkiem, i dzieci zaczęły się drzeć na cały autobus, a kierowca jechał tak, że wszyscy co chwila wpadali na siebie. No i chuj, stoi taki kolo, z dziewczyną, i widać, że skrępowany… No, i wtedy właśnie wpadło mi do głowy, że taki fajny chłopak, to musi koniecznie czuć się komfortowo w KAŻDEJ sytuacji z dziewczyną, czy też w towarzystwie… nawet tej ekstremalnej. Żeby nie chciał uciekać czy szukać pomocy jak cipka… Wydaje mi się to bardzo ważne.

No i aż do znudzenia, pierwsza zasada… Jak to dziś mój znajomy ładnie ujął w słowa, “Miej wyjebane a będzie Ci dane”

Cheers