Bynajmniej nie mój. Obiektem brudnego eksperymentu był, z założenia, mój kolega. Wykonawcą znajoma z daleka. Z daleka – więc kontakt utrzymywali głównie przez Gadu-Gadu.
Ona jest dziwna i często pisze głupoty. I teraz zaczęła go testować i ‘na niby’ bajerować, próbować uwieść. Zaczynało się niewinnie, skończyło na jakiś sprośnych smskach i propozycji seksualnych.
On, dzielnie wykształcony przez wiadomo kogo, sukcesywnie miał ją w dupie. Nie reagował emocjonalnie, był wyluzowany, zdystansowany i do wszystkiego nie podchodził zbyt poważnie, z poczuciem humoru.
Efekt: ona, widząc brak jego reakcji, nawet na jej najbardziej uwodzicielskie (jak na standardy wirtualne) zagrania, zaczęła się… mimowolnie w nim zakochiwać.
I stało się. Teraz ona coś do niego czuje, a on – ma tylko z tego śmiesznie. Jak to się skończy? Przyszłość pokaże.
ps. cicho tu sie jakos zrobiło, czytelnicy pokażcie sie czasem