Pytanie o godzinę
Wpadłem dziś do domu, odwiedzić mamę, sprawdzić czy dycha. Dycha. W pewnym momencie ona mi opowiada, że jest taki młody chłopak na osiedlu, grubaśny trochę, który każdego dnia zaczepia różne panie, starsze i młodsze – m.in ją i pyta się, która jest godzina i który w miesiącu.
Na początku się ostro zdziwiłem, co kolesiowi odwala. Po chwili skumałem, że to najprawdopodobniej ćwiczenie – test na przełamanie nieśmiałości. Jeden ze sposobów, o których czytałem, mianowicie, żeby na początku, jak się jest baardzo nieśmiałym, zaczepiać kobiety i pytać choćby o godzinę, a jak się nabierze trochę więcej pewności, wszcząć krótką, luźną konwersację.
Szczerze się uśmiechnąłem… Brawa dla pana za to, że pracuje nad sobą. Chociaż mógłby pomyśleć, żeby nie polować ciągle na te same osoby w tym samym miejscu, eh…