Autobusowe refleksje

Z cyklu, przemyślenia podczas nudy w trakcie podróży komunikacją miejską.

No patrze i nie kumam no… stoi taki chłopak, nie za przystojny, ale niebrzydki, taki no sympatyczny, z kolegą, za rękę trzyma wielkiego, obleśnego, tłustego paszteta… myśle sobie, no cóż, może charakter ma fajny. Spoglądam jeszcze raz i widzę pomazaną długopisem rękę i wielkiego penisa namalowanego na niej.

Nie, zdecydowanie nie. Czemu takie pary istnieją? Ludzie, znajcie swoją wartość, bo to mnie przeraża…

Potem mi jeszcze wpadło do głowy, jak wparowała baba z wózkiem, i druga z wózkiem, i dzieci zaczęły się drzeć na cały autobus, a kierowca jechał tak, że wszyscy co chwila wpadali na siebie. No i chuj, stoi taki kolo, z dziewczyną, i widać, że skrępowany… No, i wtedy właśnie wpadło mi do głowy, że taki fajny chłopak, to musi koniecznie czuć się komfortowo w KAŻDEJ sytuacji z dziewczyną, czy też w towarzystwie… nawet tej ekstremalnej. Żeby nie chciał uciekać czy szukać pomocy jak cipka… Wydaje mi się to bardzo ważne.

No i aż do znudzenia, pierwsza zasada… Jak to dziś mój znajomy ładnie ujął w słowa, “Miej wyjebane a będzie Ci dane”

Cheers

Dodaj komentarz