Archiwum kategorii Ogólne

Posted in Ogólne tagi on październik 11, 2008 by Błękitnooki

Gdy świeci nam światło latarni, na niebie w jego obrębie nie widać gwiazd. Zauważyliście? Albo światło latarni, albo gwiazdy. I dosłownie, i w przenośni. W naszym życiu powinien panować balans.

Jak dasz kobiecie za dużo, odrzuci cię. Jak będziesz ją obdarowywał, głaskał i będziesz dobry. Jak dasz za mało, też nie ma szans, że będziesz dla niej ważny.

Trzeba trafić w środek.

Poza kobietami, też to się zauważa, choćby w kwestii przyjaźni, znajomości. Gdy będziesz się zachowywał, jakby świat kręcił się wokół ciebie, ludzie w końcu będą mieli cię dość. Za to gdy ma się zbyt małe poczucie wartości, ludzie też mają cię gdzieś, przestaną się z tobą liczyć. Trzeba trafić w środek.

Trzy adnotacje

Posted in Ogólne tagi on wrzesień 21, 2008 by Błękitnooki

1. Kurde! Jak ja dostaje szału jak widzę przystojnego faceta, który idzie ulicą, dobrze ubranego, wyglądającego sympatycznie… I tak: albo zapomina, że ma ręce. I zwisają mu jak u małpy. Kurczę, nie o to chodzi! Masz nimi, ciulu, machać. Nie tak, jak kretyn… Luźno. Inny typ: myśli, że jest kurwa, groźny, robi krzywą minę, łapy na bok jakby miał pod pachami dwa bochenki chleba i buja się tak myśląc, że jest cool. Nie, nie jest. Przeciwieństwo: chłopak idzie wyprostowany, wszystko cacy tylko, że… czemu on wygląda jakby miał kij w dupie? Sztywny jak robot, uhh. Nie, to też nie wygląda fajnie.

2.  Rada zainspirowana South Parkiem, ale jednak trafna. Jeśli dziewczyna i chłopak pracują nad czymś wspólnie, spędzają ze sobą czas sam na sam, to bardzo prawdopodobne, że tak czy siak po pewnym czasie zaczną czuć do siebie przyciąganie. Może to być wspólny projekt do szkoły, nauka czegoś (niekoniecznie korepetycje – ja na przykład uczyłem dziewczyny gry na gitarze – ale też są dobrą okazją).

3. Pryzmat własnych pragnień.

Zmora wszystkich mężczyzn. Mamy tendencję, straszną tendencję, do widzenia rzeczywistości nie taką, jaka ona jest, ale taką, jaka chcielibyśmy aby była. To prowadzi do tragedii często, bo drastycznie wpływa na nasze zachowanie, zmienia reakcje, powoduje, że błędnie odczytujemy znaki i nadinterpretujemy rzeczywistość. W efekcie prowadzi do PORAŻKI.

Stąd nieśmiertelna rada ode mnie, która się tyczy nie tylko podrywania, ale każdego aspektu życia – będziecie lepszymi ludźmi jak się do niej zastosujecie.

Dawaj wiedząc, że nie otrzymasz nic w zamian. Nie chcąc niczego w zamian, nie oczekując niczego.

Gdy oceniasz sytuację, staraj się nie kierować emocjami… wyjdź z siebie, stań obok, popatrz na siebie, na nią – pomyśl ” co ja bym mu doradził teraz , co ja o tym sądzę”.

Pamiętaj, w pierwszej kolejności widzisz subiektywną prawdę, nie obiektywną. Potem rzesza mężczyzn beczy i narzeka: po co ona robiła mi nadzieję, ona bawiła się moimi uczuciami. A kobiety (choć nie zawsze), nie wiedzą WTF. Sami robicie sobie nadzieje właśnie ulegając patrzeniu przez Pryzmat Pragnień.

Nadzieja to “pierwszy krok na ścieżce do rozczarowania”.

A co mi tam, mimo tytułu, dorzucę jeszcze kilka myśli.

Większość z was błędnie traktuje te wszystkie poradniki. Nie w tym rzecz, żebyś udawał, że jesteś, jaki nie jesteś. Nie o to chodzi, żebyś nauczył się kilku trików i tekstów. One mają cię NAPROWADZIć, wskazać dobrą ścieżkę. Pokazuje ci palcem, jak masz się zmienić, jak ćwiczyć, czego nie robić. Co działa, a co nie. Ale grunt w tym, że to ty masz zmienić myślenie i zachowanie. Udawanie jest pierwszym krokiem, ale jeśli ma być ostatnim – daruj sobie. Nie warto. Teksty czy przykłady zachowań też są tylko wskazówką, drogowskazem: uczenie się ich jest ZŁE, przydatne na początku, ale masz zmienić styl tak, żeby stały się naturalne. Bez wkuwania, grania jak na scenie. Po pierwsze, tylko się będziesz stresował, po drugie, ona i tak wyczuje. Jak nie na początku, to na dłuższą metę polegniesz.

No bo jak już wyrwiesz ją, skończą ci się teksty i trzeba będzie wymyślać nowe… to co? Błękitny nie pomoże.

I can only show you the door. You are the one who has to walk through it.

Nowe spostrzeżenie

Posted in Ogólne on sierpień 15, 2008 by Błękitnooki

Pisałem już wielokrotnie, jak ważny jest kontakt wzrokowy.

To jest w ogóle chyba jeden z najważniejszych elementów jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, niezależnie od płci…

Ona puszcza wzrok pierwsza, to już wiemy, ew uśmiech, jak się przeciąga spojrzenie, wtedy najłatwiej od razu podejść do ataku… Jednak! Jak się widzi taką idącą z daleka lub siedzi w pociągu czy czymś takim, jest taka sprytna sztuczka, która działa jeszcze lepiej.

Zasada: Ona musi złapać Twoje spojrzenie pierwsza. Przykład: Gapisz się gdzieś w okolice ucha, tak, żeby kątem oka widzieć jej wzrok. Gdy zauważasz, że ona skierowuje swój wzrok na ciebie, ty automatycznie łapiesz jej spojrzenie. Większość wtedy po prostu nie wytrzymuje i migiem odwraca wzrok. Więc ty też. Czynność powtarzamy w ramach możliwości, jednak wiadomo, że od takiego punktu łatwo rozpocząć rozmowę…

Sprytne to jest dlatego, że choćby nie wiem co nie może wyjść, że gapisz się na nią jak jakiś zboczeniec (a po brodzie cieknie ci ślina)… to ONA zachowuje się dziwnie, bo ciągle się na ciebie patrzy. Po prostu nie może oderwać wzroku! I będzie jej głupio, że się daje przyłapywać.

Boskie :)

No i dodatkowy czynnik, jak już po tym jednym ‘złapaniu’ więcej nie spojrzy, to albo jakaś pokręcona i tak ją onieśmielasz, że się boi (mało prawdopodobne…) albo nie jest zainteresowana… tu już wskazówka, że trzeba postawić całkowicie na osobowość/pewność siebie.

Pozdrawiam

Jedno bardzo mądre zdanie

Posted in Ogólne on maj 8, 2008 by Błękitnooki

Koncentracja uwagi na osiągnięciu sukcesu uniemożliwia jego uzyskanie”.

Czyli jak już pisałem, im bardziej ci zależy, tym bardziej spieprzysz

Aha i z tym graniem niedostępnego, jak będziesz udawał, one i tak do wyczują. Więc jak widzicie wszędzie, w każdym aspekcie działa zasada zapisana powyżej.

Nasza Wartość

Posted in Ogólne tagi on maj 5, 2008 by Błękitnooki

Tekst znalazłem w internecie, pomyślałem, że warto go tu wrzucić.

Dobrze znany mówca rozpoczął seminarium trzymając w ręku dwudziestodolarowy banknot.

Do dwustu osób na sali skierował pytanie:” Kto chciałby dostać ten banknot?”. Ludzie zaczęli podnosić ręce. Spiker powiedział :”Mam zamiar dać ten banknot jednemu z was,

ale najpierw pozwólcie że coś zrobię” i zaczął miąć banknot. Pokazał zgnieciony banknot i zapytał:” Kto w dalszym ciągu to chce ? ”Ręce znowu się podniosły .”A gdybym zrobił to?”

-zapytał mówca i rzucił banknot na ziemię . Podeptał go butami i podniósł ,

był pomięty i brudny .”A teraz kto chce te pieniądze?”- ręce podniosły się po raz trzeci.

„Moi przyjaciele ,odebraliście bardzo cenną lekcję . Nie ma znaczenia co zrobiłem z tym banknotem, ciągle chcieliście go dostać, ponieważ nie zmniejszyłem jego wartości .To jest

wciąż warte 20 $. Wiele razy w życiu jesteśmy powaleni na ziemię, zmięci i rzuceni w błoto

przez decyzje, które kiedyś podjęliśmy i okoliczności, które stanęły nam na drodze. Czujemy się przez to mniej wartościowi .Ale to nie ma znaczenia co się stało i co się jeszcze

stanie – TY nigdy nie stracisz swojej wartości: brudny czy czysty, zmięty czy w dobrej formie, jesteś ciągle bezcenny dla tych, którzy cię kochają. Wartość naszego życia

nie wynika z tego co robimy, ani nie zależy od tego, kogo znamy, lecz KIM JESTEŚMY.

Jesteś wyjątkowy – nigdy o tym nie zapomnij! Licz swoje błogosławieństwa, nie problemy”.

Pieniądze

Posted in Ogólne on marzec 27, 2008 by Błękitnooki

Ciekawa animacja, podstawowa znajomość angielskiego wymagana.

http://olol.pl/rozrywka/view.php?id=276 “Jak poderwać dziewczynę”

No właśnie… Jednym ze stereotypów odnośnie kontaktów damsko męskich jest to, że dziewczyny lecą na kasę… Już raz to opisywałem na blogu i nie chce się powtarzać, trzymajmy się tego, że to nie jest wymagane.

Ostatnio jednak przeprowadziłem długą rozmowę ze znajomym drechem, nieco starszym ode mnie, którego rzuciła dziewczyna… Był zdecydowanie przekonany, że wszystkie laski jego kumpli (i w ogóle wszystkie kobiety, jego zdaniem) lecą na kasę. Serio nie wiem co o tym myśleć, może takie środowisko? Możemy zrobić nowe założenie, że idiotki lecą na kasę? Mam na myśli ten typ kobiety, który niczego poza ciałem nie ma do zaoferowania i marudzi, że faceci nie widza ich ‘duszy’ a tylko chcą seksu.

Może i faktycznie można kupić zainteresowanie kobiety na chwilę, generalnie to chodzi o to, żeby ona czuła się przy tobie dobrze. Może i jest coś kasiastych facetach co każe kategoryzować ich od razu jako ‘fajnych kolesi’. I pewnych siebie.

Ale ja kasy specjalnie to nie mam, a powodzenie mam. Można? Można.

Jak przełamać strach przy dziewczynie?

Posted in Ogólne on marzec 26, 2008 by Błękitnooki

Gdy ja i moi starzy znajomi byliśmy dziećmi, aby zabić nudę wymyślaliśmy coraz to nowe zabawy. Co było, muszę przyznać, niemałym wyzwaniem, po iluśtam latach wspólnej znajomości.

Koło naszego podwórka znajdował się wielki, brzydki, brudny i zarośnięty wąwóz. No, przynajmniej kiedyś wydawał mi się wielki, z perspektywy mojego metr czterdzieści pięć. Cudowne miejsce! Było tam specjalne drzewo, na które się często wspinaliśmy, skubiąc słonecznik, rosły wiśnie, po które robiło się wypady… Były trzęsawiska, w których się taplało i nawet bardzo atrakcyjny ściek kanalizacyjny. Ta śmierdząca dziura dawała tyle możliwości!

Obok wąwozu było nasze małe boisko, gdzie spędzaliśmy wiosenne dni i letnie, chłodne wieczory. Ze względu na bliskość obu obiektów i nieudolność graczy, piłka często lądowała w dziurze. I wtedy musiały skakać po nią najgorsze ofiary, prosto w bagna i pokrzywy.

Pewnego razu zdarzyła się właśnie taka sytuacja, z tym że chłopiec poza naszą piłką wyniósł też stamtąd patyk… niezwykły… co to był za patyyk! Wszyscy byli zazdrośni, i wszyscy zaczęli szukać sobie podobnych. Zważywszy na unikalny kształt patyka, naszym mamom zaczęły znikać wszelkiego rodzaju sznurki i linki do prania (tak jak wcześniej znikały garnki i pokrywki), a wkrótce pojawiła się fantastyczna nowa zabawa.

Jeden z chłopców był tak zwanym bawołem. Znaczy się piłka była bawołem, a on nią sterował. Bawoła czasem trzeba było ukryć jak najlepiej, czasami najzwyczajniej w świecie – spierdalać z nim. Reszta hołoty, wyposażona w prymitywne łuki, miała za zadanie ustrzelić bawoła. Gdy trafiło się go 3 razy – zdychał. Zabawa była przednia.

Oczywiście dzięki temu powstała nowa moda, wszyscy wymyślali coraz to lepsze metody strzelania, tworzenia łuków, strzał, materiałów na cięciwy, szukali lepszej jakości kijów…

Tak się złożyło, że były chłopak mojej siostry (a zarazem przyjaciel mojego brata ze studiów), zostawił kiedyś u nas gitarę. I zapomniał o niej. Gitara stała w kącie przez te wszystkie lata i kurzyła się, bo nikt nie umiał na niej grać. Aż pewnego razu mój brat palnął “z tego to by była zajebista cięciwa do łuku”, mając na myśli struny. A że był dla mnie swego rodzaju autorytetem, bez namysłu chwyciłem za nożyczki i zacząłem kombinować.

Tym sposobem gitarę przerobiłem na łuk.

Moda minęła jak wszystkie mody, zabawa jak wszystkie zabawy. Dzieciństwo też minęło, choć z doświadczenia wiem, że nie u wszystkich mija. Tak zwany “Syndrom Piotrusia Pana” bywa zmorą współczesnych mężczyzn, ale nie o tym dziś.

Pięć, może dziesięć lat później, poznałem dziewczynę. Ładna była nawet, ale cicha strasznie i nieśmiała. To co mnie urzekło, to jej zręczne paluszki. A konkretnie to, w jaki nieziemski sposób potrafiła, delikatnie szarpiąc struny, wydobywać z nich czystą harmonię dźwięków…  Uwielbiam jej słuchać do dziś, tego jak gra. Pomyślałem sobie wtedy… chuj ja też przecież mam gitarę. Faktycznie – od wieków stała w kącie, porzucona i zapomniana, a na gryfie zdążyła się osadzić potężna warstwa brudu.

Namówiłem siostrę, żeby wyłożyła kasę i sprezentowała mi komplet jakichś zwykłych, nylonowych strun. W końcu po trudach i znoju, gitara przejawiała pozory sprawności. I użyteczności. I zaczęła się moja przygoda.

Złe słowo, zaczęła się moja porażka. Byłem koszmarny, nie potrafiłem zagrać prostej melodii, panikowałem, wkurwiałem się, chciałem umrzeć i przy każdym spojrzeniu na gitarę czułem zapach gówna. Próbowałem się czegoś nauczyć… ale chuj, nic mi nie wychodziło. Rzuciłem to w cholerę. A potem znowu spróbowałem. I zacząłem ćwiczyć.

Zauważyłem, że im więcej gram, tym lepiej mi idzie. Palce zaczęły mi się przyzwyczajać, wyczucie wyostrzać. Ćwiczenia były mozolne i śmierdziały kupą… ale satysfakcja po zagraniu ulubionej piosenki? Nie do opisania. A im dłużej ćwiczyłem, tym lepiej mi szło, tym bardziej byłem z siebie dumny. I tym szczęśliwszy, że nie rzuciłem tego na zawsze po pierwszych kilku porażkach.

Właśnie tak jest z podrywaniem.

Pozdro

Przeciętne

Posted in Ogólne on marzec 10, 2008 by Błękitnooki

(notka jest częściowo odpowiedzią na pytanie tej pani http://www.kobiety.oliwa.info.pl/jak-poderwac/ )

Do tej pory na blogu opisywałem sposoby zdobycia kobiety atrakcyjnej (a także po prostu ładnej, bo nawet te głupie jak but mają wielkie powodzenie). Aczkolwiek te przeciętne i brzydkie działają zupełnie inaczej.

Musicie zrozumieć dlaczego: Ładna kobieta jest przyzwyczajona do komplementów, rzesz żałosnych adoratorów próbujących zabiegać o jej względy. Podlizujących się, łaszących, robiących wszystko byleby ich polubiła. Dlatego gdy wtargnie w jej życie ktoś niedostępny, ktoś na kogo jej wszystkie sztuczki nie będą działały, ktoś inny niż ‘cała reszta’ – automatycznie czuje do niego pociąg.

Weźmy teraz inny przykład. Frania nie jest zła, ma ładną figurę, ale zawsze trzymała się z tyłu. Faceci zawsze byli jakoś bardziej zainteresowani jej ekstrawertycznymi koleżankami, zna poczucie własnej wartości, miała kilku chłopaków, ale nie widać, żeby oni uganiali się za nią.

Frania jest przykładem kobiety przeciętnej, takim typem na który męskie cipki mogą działać. Znałem taką jedną, wyznała mi kiedyś, że ona lubi jak ktoś się przed nią płaszczy, marzy, żeby dostawać kwiaty i kocha, gdy on zaczyna przepraszać jak ona strzela udawane fochy. Nie kumałem tego – ona lubi słabe, męskie pipki. Teraz wiem, że to dlatego, że w przeszłości nie miała dużego powodzenia wśród facetów. Nie zrozumcie mnie źle – wiele kobiet powie, że by chciały takiego, no, ciepłego, miłego, szczerego, sratatata. Ale to tylko teoria, bo w praktyce te same umawiają się ciągle z dupkami :)

Ja tam nie mam zamiaru tracić czasu na takie przeciętne laski, i na blogu będę opisywał nadal jak poderwać ‘atrakcyjną’ kobietę. Chociaż duża część tekstów odnosi się do obu typów.

Cd. strzelania fochów, następna notka będzie właśnie o tym – czyli jak, kiedy i po co kobiety nas testują. I co znaczą pewne nieracjonalne działania z ich strony. I co robić, żeby te ich śmieszne testy przejść.

Włochy

Posted in Ogólne on marzec 6, 2008 by Błękitnooki

Włosy u mężczyzny rosną w najróżniejszych częściach ciała. Najczęściej nie tam, gdzie chcielibyśmy.

Są te na głowie, im starsi jesteśmy, tym ich mniej. Niepocieszające. Warto mieć je czyste, umyte i ładnie ułożone, bo kobiety bardzo to lubią i zwracają na to uwagę.

Są te nad oczami, które z wiekiem robią sie krzaczaste i włażą nam na nos, zamiast wypadać. No i w akcie desperacji trzeba je sobie wyrwać, albo wygryzać.

Z oczu też nam wyrastają włosy. Znam kobiety, które lubią, jak są długie. Znam mężczyzn, którzy sobie je malują i znam kobiety, którym takie coś się podoba. Powinno się ich chłostać za takie zboczone poglądy, to gorsze niż pedofilia a przecież za to się idzie siedzieć.

Noo mamy jeszcze troche sierści na policzkach i bródce i pod noskiem i gdzieś tam na szyjce też. Tu jest nieco inaczej, im jesteśmy starsi tym ich więcej. Taki zarościk jest przedmiotem pożądania młodych i powodem udręczenia starych. Wąsy jako tako wyszły z mody ale niektórzy wyglądają najprawdę fajnie z kilkudniowym zarostem albo z bródką, chyba. Warto wspomnieć też, że niektóre kobiety też mają wąsy i niestety golenie ich w ich przypadku nie jest modne.

No, u większości samców sierść rośnie też niżej, na rękach, gdzie nie wygląda źle, na klatce piersiowej, co niektóre dziewczyny naprawdę kręci, na plecach też… średnio seksowne już.. i na tyłku mamy włosy… i nogach. Na nogach swoje np bardzo lubię. U co kobiet też zresztą rosną… Choć pozbywanie się ich w tym przypadku jest trochę bardziej popularne. Uff.

Z nadmiernym owłosieniem intymnym lepiej chyba się pożegnać, jednak golić tych miejsc całkowicie nie polecam absolutnie. Z reguły wygląda to po prostu śmiesznie.

Pod pachami polecam zrobić sobie dready lub pofarbować na rurzowo.

Komplementy

Posted in Ogólne on marzec 3, 2008 by Błękitnooki

Nie pamiętam czy już o tym pisałem, raczej nie. Czy kobiety lubią komplementy? Och tak, uwielbiają. Pod warunkiem, że są szczere, a nie są tylko elementem manipulacji. Już tłumaczę.

Wyobraź sobie, że jesteś zajebistą laską. Znasz swoją wartość – idziesz do klubu, choćby po to, żeby podbudować swoje ego. Patrzysz jak podchodzą do ciebie kolejni kolesie, płaszczą się i przymilają, a ty ich spławiasz.

Śmiejesz się z tych, którzy podchodzą z myślą, że jak powiedzą ci coś w stylu “wow jesteś naprawdę piękna” “hej, wyglądasz bosko”, to od razu na nich polecisz.

Głupie nie? To czemu, do cholery, tylu facetów to robi!? Wrrr

OK. Jeśli chodzi o komplementy, to tu jest sprawa bardziej skomplikowana i jest parę zasad:

1. Im trudniej coś zdobyć, tym większą ma wartość.

To tyczy się wszystkiego we wszechświecie, również słów. Komplementów, ale także takich zwrotów jak ‘kocham cię’. Im więcej/im łatwiej je zdobyć – tym bardziej tracą na wartości.

Wiąże się z tym też stereotyp cena/jakość, czyli pewność, że jak coś jest drogie/ciężko to zdobyć – jest wyjątkowe/dobre/wartościowe itd. Wykorzystywany często w kwestiach marketingowych, hehe.

2. Dwa rodzaje komplementów

Są komplementy przeciętne, traktowane jako manipulacja i te oryginalne. “jesteś piękna” zaliczy się przeważnie do tej pierwszej. Ewentualnie ona zaszufladkuje cię jako zwykłego, podlizującego się przeciętniaka. W końcu jej to powtarzają w kółko, tylko ją tym dowartościujesz – w zamian dostaniesz pewnie nie więcej niż proste ‘dziękuje’. Oryginalnym komplementem można zdobyć o wiele więcej. Bądź więc elastyczny.
Przykład: Załóżmy, że ma niebieską sukienkę i niebieskie oczy. Mówisz wtedy: ładnie wyglądasz w tej sukience, podkreśla kolor twoich oczu.

NIE “ładną masz sukienkę” NIE “Jesteś tak gorąca, że na sam twój widok sutki mi merdają”. Efekt będzie naprawdę zupełnie inny. Chociaż w sumie… to drugie ją przynajmniej rozbawi, kobiety uwielbiają być rozbawiane.

Powiedz jej coś, czego nie słyszy na co dzień. Zwróć uwagę na jej fryzurę, sposób poruszania się. Drobny element jej ubioru- one to uwielbiają. Więcej – najbardziej właśnie uwielbiają, jak zaważasz te najdrobniejsze szczegóły, zmiany w jej wyglądzie czy zachowaniu.

Ehh, co tam jeszcze.. Aha! U kobiet z komplementami to różnie bywa, trzeba mieć wyczucie. Czasem gdy mówi “podobasz mi się” może mieć na myśli to, co tobie by pierwsze przyszło do głowy, czasem może po prostu myśleć “fajny z ciebie facet”. Nic więcej.

Aha, jeszcze jedna rzecz. Chodzi o wszystkie męskie cipki płaszczące się przed kobietami, komplementujące je w nadziei, że gdy będą mili – dostaną szansę.

Gówno dostaniecie. Myślę, że najlepiej wytłumaczę wam to na przykładzie zaczerpniętym z bloga “Kominek”, mówi o pseudoprzyjaźni polegającej na zaspokajaniu przez silniejszą ze stron swoich egoistycznych potrzeb. Cyt.

- Iwonka, ty fajna jesteś, ale powiedz mi, co ten frajer widzi w tobie, że mu się jeszcze nie znudziłaś jako przyjaciółka? – spytałem.
- Według niego jestem mądra, inteligentna, seksowna i bardzo, bardzo intrygująca.
- A co ci się w nim najbardziej podoba?
- Według niego jestem mądra, inteligentna, seksowna i bardzo, bardzo intrygująca.

Wnioski wyciągnijcie sami ;)