Czasami jak się człowiek nasłucha, to się za głowę złapie. Co się z tymi facetami dzieje. Czy to od dziewczyny słucham, czy od przyjaciółki jakiejś. What the fuck is wrong with you people?
Moja koleżanka rzuciła ostatnio faceta, po roku związku. I ok, miała swoje powody, on ją wkurzał, nie reagował na sugestie (zmień się albo spierdalaj) inny ją podrywał i stało się. Na szczęście przezorna dziewczyna wiedziała, czym to grozi i nie powiedziała swojemu, już, byłemu, że się spotyka z innym. Dyplomatycznie powiedziała, że podoba jej się jeden, i tyle. Reakcja? Poszedł się z nim bić. No kurwa mać? To jakby mu powiedziała, że coś pomiędzy nimi jest to pobiegł by do niego z nożem? NIE ROZUMIEM. Czemu można chcieć się bić z jakimś chłopakiem dlatego, że twojej byłej bardziej podoba się on niż ty. To jakaś pozostałość z epoki kamienia łupanego? ŻAŁOSNE, i to nie tylko zdaniem kobiet, ale przede wszystkim. Niczego w ten sposób się nie udowodni, naprawdę, jeśli czytają to ludzie, dla których to jest rozsądne… Błagam, pomyślcie gdzie w tym logika.
I tak się zdziwiłem, jak ten sam pan, jakoś dał dziewczynie spokój i przez tydzień nie dzwonił. Ale wcześniej powiedział, że jeszcze będzie o nią walczył. Ożeszkurwa zaczyna się… Zaczęło się póki co od dzwonienia parę razy dziennie, nawet jak jest zajęta, bez konkretnej sprawy, a gdzie jest, a z kim, a cośtam, i jak mu fajnie i w ogóle. I że się zmienił i żeby się z nim spotkała, bo on się przecież zmienił… taa. Powodzenia.
Ale to to i tak nic. Byłem z przyjaciółką na spacerze jakiś czas temu i opowiadała mi, że miała takich przygód setki, z facetami. Tu zbocze od tematu ale to też z kanonu: męskie cipy.
Jak pracowała, jeden koleś ciągle przyłaził do niej i ględził i słodził, i próbował ją wyciągnąć na rozmowę, na fajeczkę, na kolację, i namawiał, i namawiał, ona się wkurwiała, on nie dawał spokoju, nie wiedziała co robić. Raz zadzwonił do niej i napisał: siedzimy w pubie X razem z – tu wypisał wszystkich jej znajomych jakich zna – wpadaj jak masz ochotę. No i wpadła, a tam żadnych znajomych, stolik, na stoliku świeczka i piwo z dwiema słomkami. Świetny sposób na podryw naprawdę. Albo nie… świetny sposób aby naprawdę, naprawdę kobietę wkurwić.
Najlepsze na koniec, bynajmniej to nie żart. Ta sama kobieta, inny koleś, który na jakiejś imprezie, cytuję ją, wsadził jej język do gardła po same migdałki, a potem nie mógł się od niej odkleić i też przyłaził jej do pracy. Nie wiedziała co zrobić, więc zgadała się z przyjacielem, że będzie udawał jej chłopaka. Powiedziała mu, że ma chłopaka i niestety, cóż. Więc zgadnijcie co zrobił?
Wyzwał tego przyjaciela który udawał, że jest jej chłopakiem, na pojedynek na miecze.
Yup, pojedynek na miecze. Bardzo romantyczne.
Ja pierdolę…