Archiwum kategorii Związek

Jak sprawić by była nie wróciła

Posted in Związek tagi , on sierpień 14, 2009 by Błękitnooki

Czasami jak się człowiek nasłucha, to się za głowę złapie. Co się z tymi facetami dzieje. Czy to od dziewczyny słucham, czy od przyjaciółki jakiejś. What the fuck is wrong with you people?

Moja koleżanka rzuciła ostatnio faceta, po roku związku. I ok, miała swoje powody, on ją wkurzał, nie reagował na sugestie (zmień się albo spierdalaj) inny ją podrywał i stało się. Na szczęście przezorna dziewczyna wiedziała, czym to grozi i nie powiedziała swojemu, już, byłemu, że się spotyka z innym. Dyplomatycznie powiedziała, że podoba jej się jeden, i tyle. Reakcja? Poszedł się z nim bić. No kurwa mać? To jakby mu powiedziała, że coś pomiędzy nimi jest to pobiegł by do niego z nożem? NIE ROZUMIEM. Czemu można chcieć się bić z jakimś chłopakiem dlatego, że twojej byłej bardziej podoba się on niż ty. To jakaś pozostałość z epoki kamienia łupanego? ŻAŁOSNE, i to nie tylko zdaniem kobiet, ale przede wszystkim. Niczego w ten sposób się nie udowodni, naprawdę, jeśli czytają to ludzie, dla których to jest rozsądne… Błagam, pomyślcie gdzie w tym logika.

I tak się zdziwiłem, jak ten sam pan, jakoś dał dziewczynie spokój i przez tydzień nie dzwonił. Ale wcześniej powiedział, że jeszcze będzie o nią walczył. Ożeszkurwa zaczyna się… Zaczęło się póki co od dzwonienia parę razy dziennie, nawet jak jest zajęta, bez konkretnej sprawy, a gdzie jest, a z kim, a cośtam, i jak mu fajnie i w ogóle. I że się zmienił i żeby się z nim spotkała, bo on się przecież zmienił… taa. Powodzenia.

Ale to to i tak nic. Byłem z przyjaciółką na spacerze jakiś czas temu i opowiadała mi, że miała takich przygód setki, z facetami. Tu zbocze od tematu ale to też z kanonu: męskie cipy.

Jak pracowała, jeden koleś ciągle przyłaził do niej i ględził i słodził, i próbował ją wyciągnąć na rozmowę, na fajeczkę, na kolację, i namawiał, i namawiał, ona się wkurwiała, on nie dawał spokoju, nie wiedziała co robić. Raz zadzwonił do niej i napisał: siedzimy w pubie X razem z – tu wypisał wszystkich jej znajomych jakich zna – wpadaj jak masz ochotę. No i wpadła, a tam żadnych znajomych, stolik, na stoliku świeczka i piwo z dwiema słomkami. Świetny sposób na podryw naprawdę. Albo nie… świetny sposób aby naprawdę, naprawdę kobietę wkurwić.

Najlepsze na koniec, bynajmniej to nie żart. Ta sama kobieta, inny koleś, który na jakiejś imprezie, cytuję ją, wsadził jej język do gardła po same migdałki, a potem nie mógł się od niej odkleić i też przyłaził jej do pracy. Nie wiedziała co zrobić, więc zgadała się z przyjacielem, że będzie udawał jej chłopaka. Powiedziała mu, że ma chłopaka i niestety, cóż. Więc zgadnijcie co zrobił?

Wyzwał tego przyjaciela który udawał, że jest jej chłopakiem, na pojedynek na miecze.

Yup, pojedynek na miecze. Bardzo romantyczne.

Ja pierdolę…

Jeszcze o przyjaźni damsko męskiej

Posted in Związek on styczeń 26, 2009 by Błękitnooki

Wakacyjne miłości

Posted in Związek tagi on wrzesień 20, 2008 by Błękitnooki

Lato za pasem, na dworze znów robi się szaro i zimno, niedługo znowu zaczną się jesienne deprechy i zaatakują zdołowani ludzie. “Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś …” ;)

Jak to pięknie się wspomina, prawda? Było ciepło, piasek, morze, on – przystojny, pociągający, ona – piękna, namiętna, poznali się przypadkiem… Zdecydowanie tak, wakacje to idealny czas na miłość.

Znajoma opowiadała mi o swoim odpoczynku nad morzem w minione wakacje. Z wielkim przejęciem opisywała to, jak się poznali, jak poszła na ten plac zabaw, jak on podszedł do niej – niby przez przypadek. Spytał, czy może się przysiąść, nie miała nic przeciwko. Zaczęli rozmawiać. Chwilę potem stwierdziła, że świetnie im się rozmawia… Pogadali chwilę, i poszedł. Gdy przyszła następnego dnia, on już tam był…

Zaczęli spotykać się codziennie… Z rozmarzeniem w oczach opowiadała o ich spacerach po plaży, o tym jak pierwszy raz ją pocałował, jak było pięknie, ciepło, zachód słońca, jak czuła się przy nim dobrze… Czuła wtedy, że chce, aby tak było już zawsze… chce oddać się mu cała.

Wakacje się skończyły. Wrócili do swoich miast – ona na północy, on na południu. Pytała się mnie o radę, spotkaliśmy się – rozmawialiśmy o tym “Czy jest sens? Związek na odległość?”

Nie wiedziała, że to wcale nie w tym rzecz… Powiedziałem jej: Głupia jesteś, masz najpiękniejsze wspomnienia swojego życia. Wakacyjne miłości są tak piękne właśnie dlatego, że są krótkie i niespełnione. Gdy ludzie potem próbują stałego, długiego związku, marzenia kontrują się z rzeczywistością, wychodzą ukryte wady, czar pryska. Nowe wspomnienia przekreślą stare – te, które dotąd uważaliśmy za najcenniejsze.

Powiedziała, że to jestem głupi i nie wiem co to miłość.

Nie powiem dokładnie ile minęło – akurat zdążyła wywołać ich wspólne zdjęcia z wakacji. Miała je powiesić w swoim pokoju, na tablicy, którą specjalnie kupiła. Przybiegła do mnie zapłakana…

“Rzucił mnie”.

A Błękitny tłumaczył… No cóż szkoda, takie romantyczne wspomnienia, przekreślone. Bo trzeba zapomnieć.

Toksyczni eks-partnerzy

Posted in Związek on marzec 1, 2008 by Błękitnooki

Znam dziewczynę, która ma bardzo dziwny problem. Miała kiedyś faceta, w którym była szalenie zakochana. Wszystko było super, dopóki mogli być blisko siebie, a że mieszkali na dwóch różnych krańcach Polski – nie było to zbyt często. W efekcie ten chłopak raczej miał ją w dupie, a ona – za moją namową – rzuciła go. I bardzo dobrze, bo to frajer.

Znalazła sobie innego, była szczęśliwa, lecz uczucie do tego jej byłego nigdy do końca nie wygasło. W jej oczach do dziś jest zajebisty.

I nagle, ni stąd ni zowąd, on zaczął do niej pisać. A że to tęskni, że ją kocha, że im było cudownie, bla bla bla. Robił jej mętlik w głowie, ona rzucała swojego faceta, wpadała w dół. Nie wracali do siebie, parę dni wzdychała, że ona to go chyba jednak kocha, po czym on znowu pełną klasą okazywał to, jak ma ją w dupie. Ona znalazła sobie innego, była szczęśliwa, aż nagle znowu…. i tak w kółko.

Ona jest głupia, bo wierzy, że te głupoty, które on pisze, są szczere. Ale nie o niej mowa w tej notce.

Czemu on się tak zachowuje? Nie ma wątpliwości co do tego, że celowo psuje jej życie. Podświadomie CHCE, żeby ona była nieszczęśliwa. Nie rozumiałem tego przez pewien czas… aż w końcu sam poznałem to uczucie, gdy po dłuugiej przerwie spotkałem się z dziewczyną, z którą kiedyś chodziłem, ale po jakiś czasie olałem ją. Opowiadała mi o swoim związku (notabene bo sam ją o to prosiłem), i o tym, jaka jest szczęśliwa. Nie podobała mi się wtedy, ale zrodziło się to dziwne uczucie… Miałem ochotę ją odbić, popsuć jej to, sprawić, że ona znowu poczuje to do mnie.

Z jakiegoś powodu gdy rzucamy kogoś, jesteśmy przekonani, że ta osoba powinna być nieszczęśliwa, żyć w żałobie i celibacie i płakać w kącie. I prosić nas o wybaczenie, w sytuacji gdy my, oczywiście, pełni dumy, odtrącamy ją.

Gdy ona znajduje sobie innego, jest szczęśliwa, lub po prostu się nie przejmuje… coś w nas pęka. I mamy ochotę, wbrew rozsądkowi, znowu o to walczyć.

Podałem przykład gdy to kobieta tęskniła do swojego partnera, ale nie zliczę historii, które ludzie mi opowiadali, gdzie rzucony facet zasypywał laskę słodkimi smsami, biegał z kwiatami i błagał ją (co powodowało automatyczne odrzucenie na wieki), lub po prostu zaczynał umawiać się z innymi (co powodowało, że znowu zaczynało im na nich zależeć).

Jestem szczęśliwa

Posted in Związek on marzec 1, 2008 by Błękitnooki

Ostatnio zaobserwowałem coś ciekawego.

Gadałem sobie z Agnieszką, nagle temat zszedł na jej chłopaka. Zaczęła się rozpływać, jaki to on cudowny, wspaniały, jak im jest dobrze, jak ona go kocha, och, jak to go kocha i nie mogłaby bez niego żyć. Jej opis na GG który ustawiła po tej rozmowie: coś w stylu “KOCHAM CIE :*:*:*:*:*:* JESTEŚ BOSKI” sratata

Dzień później gadałem sobie z Agnieszką. Rzuciła chłopaka, powiedziała że go nie kocha.

Przypomniało mi się jak miesiąc wcześniej rozmawiałem z inną dziewczyną, Justyną. Sytuacja identyczna, chociaż stopień wychwalania jej chłopaka i tego jak im dobrze był jeszcze większy. Zerwała z nim chwilę potem.

W obu przypadkach przypuszczam (nie byłem pewien, bo zapewniały mnie, że było inaczej), że na początku związku nie były do końca przekonane co do tego, czego naprawdę chcą. Możliwe, że po prostu bały się samotności.

To uświadomiło mnie o czymś. Nadmierna wylewność uczuć wcale nie jest czymś dobrym, może być oznaką desperacji. Wydaje mi się, że one próbowały sobie w jakiś sposób wskrzesić uczucia, wmówić sobie, że jest, jak nie jest. Po takim wyznaniu chyba prawda uderza je ze zdwojoną siłą, i bęc.

To może i nie żadna reguła, ale jestem prawie pewny, że one nie były jedynymi kobietami, które tak reagują.

Zresztą, swoją drogą – takie uczucie jest gówno warte. Zawsze wkurzały mnie laski marudzące “ja naprawdę nie wiem, co do niego czuje”. Jak nie wiem, czy kocham, to nie kocham.

Ex

Posted in Randka, Związek on luty 20, 2008 by Błękitnooki

Znacie tą sytuację prawda? Gadacie z laską, jest miło, nagle tematy się jakoś wyczerpują, rozmowa powoli schodzi na byłych partnerów…

To nie ma sensu. Gdy pozwolisz jej opowiadać o jej przeżyciach, wspominać, i jeszcze zaczniesz jej współczuć, natychmiast zostaniesz zdegradowany do platonicznego przyjaciela, który jej zawsze wysłucha. Odpowiedz krótko i niekonkretnie, powiedz coś w stylu “ale przecież nie przyszliśmy tu gadać o naszych związkach” i zmień temat na inny. Może być nawet pokrewny, o zrywaniu, przyjaźni damsko męskiej czy cokolwiek, ale nie każ jej wspominać wszystkich swoich eks (których liczbę przeważnie zaniżają, cholera wie czemu).

Jak już chodzi o rozmowę na temat byłych to ważna jest jeszcze jedna rzecz. Im gorzej wysławiasz się o swoich ekspartnerkach, tym gorzej to o tobie świadczy. No na logikę, zaczynasz mówić, że twoja była dziewczyna to straszna idiotka była, mówisz tym samym, że chodziłeś z idiotką. Głupi pomysł. Poza tym, ona może stwierdzić (czasem słusznie), że mówisz tak o każdej, która z tobą zerwie. Czyli w ewentualnym przypadku – o niej też. Automatycznie jesteś skreślany.

Zdania typu “ostatnia kobieta tak mnie zraniła, że nie wiem, czy będę w stanie kogoś jeszcze pokochać…” też automatycznie cię skreślają. Kobiety czują pociąg do atrakcyjnych, SZCZĘŚLIWYCH facetów, nie do pizd płaczących, że nikt ich nie kocha.

Ostatnia i bardzo ważna prawda, z której mało kto zdaje sobie sprawę, choć jest oczywista: Nie rzuca się nikogo bez powodu. Tylko nieudacznicy będą sobie wmawiać “ona widocznie na mnie nie zasługiwała”; koniec związku to wina tylko i wyłącznie wina osoby PORZUCONEJ, która najwyraźniej nie spełniała oczekiwań partnera. Tak więc gdy ona ci mówi, że to koniec, zostaw telefon, przestań smarkać jej w bluzkę, zachowaj resztki honoru. Stań przed lustrem, powiedz sobie: jestem chujowy. Ta nie kocha, inna pokocha. I zapomnij ;)

Jak sprawić, by była wróciła do ciebie

Posted in Związek on luty 10, 2008 by Błękitnooki

Gdy dziewczyna rzuca chłopaka, bardzo często on popełnia podstawowy błąd i zamienia się w babę z fiutem. Lata za nią, błaga, przeprasza, spełnia jej zachcianki, dzwoni po 10 razy dziennie i wysyła milion smsów na godzinę. Robi wszystko, żeby ona wróciła.

I tym właśnie skreśla swoje szanse u niej.

Więc co należy robić?

Zacząć spotykać się z innymi kobietami. Tak, wiem, że to ta jedyna, kochasz ją i nie możesz bez niej żyć. Ale tylko w ten sposób możesz ją odbić. Niech poczuje, co straciła. Niech zauważy, że świetnie sobie radzisz bez niej. Nadal bądź atrakcyjny i pewny siebie, rób seksualne komentarze, bądź naturalny. Opowiadaj jej o kobietach, z którymi się spotykasz (ale bez szczegółów). Nie udawaj za bardzo. Staraj się o niej zapomnieć. Podczas rozmów wspominaj z nią wasze piękne chwile, to jak się poznaliście, gdzie ją zabrałeś, co do niej mówiłeś.

I po prostu… daj odejść. Nawet jeśli to, że cię straciła nie zrobi na niej wrażenia i nie wróci do ciebie, po prostu daj sobie spokój, bo znaczy to, że nie zasługujesz na nią, bo jesteś zbyt chujowy. Tia, prawda w oczy kole. Z drugiej strony, bardzo często właśnie wtedy, gdy masz ją w dupie, ona zatęskni. Kobiety po prostu tak działają, ignorowanie ich je nakręca (pod warunkiem, że wiedzą, na co cię stać). Nawet jak ona będzie chciała wrócić, nie zmiękaj od razu i nie dawaj dupy. Pamiętasz? Tu ciągle obowiązują te same reguły: to ty stanowisz wyzwanie, to ona cię chce a nie ty ją.

Te ostatnie zdanie to tak naprawdę klucz do sukcesu jeśli chodzi o podryw jakiejkolwiek kobiety. Baw się dobrze ;)