Trzy adnotacje

Posted in Ogólne tagi on wrzesień 21, 2008 by Błękitnooki

1. Kurde! Jak ja dostaje szału jak widzę przystojnego faceta, który idzie ulicą, dobrze ubranego, wyglądającego sympatycznie… I tak: albo zapomina, że ma ręce. I zwisają mu jak u małpy. Kurczę, nie o to chodzi! Masz nimi, ciulu, machać. Nie tak, jak kretyn… Luźno. Inny typ: myśli, że jest kurwa, groźny, robi krzywą minę, łapy na bok jakby miał pod pachami dwa bochenki chleba i buja się tak myśląc, że jest cool. Nie, nie jest. Przeciwieństwo: chłopak idzie wyprostowany, wszystko cacy tylko, że… czemu on wygląda jakby miał kij w dupie? Sztywny jak robot, uhh. Nie, to też nie wygląda fajnie.

2.  Rada zainspirowana South Parkiem, ale jednak trafna. Jeśli dziewczyna i chłopak pracują nad czymś wspólnie, spędzają ze sobą czas sam na sam, to bardzo prawdopodobne, że tak czy siak po pewnym czasie zaczną czuć do siebie przyciąganie. Może to być wspólny projekt do szkoły, nauka czegoś (niekoniecznie korepetycje – ja na przykład uczyłem dziewczyny gry na gitarze – ale też są dobrą okazją).

3. Pryzmat własnych pragnień.

Zmora wszystkich mężczyzn. Mamy tendencję, straszną tendencję, do widzenia rzeczywistości nie taką, jaka ona jest, ale taką, jaka chcielibyśmy aby była. To prowadzi do tragedii często, bo drastycznie wpływa na nasze zachowanie, zmienia reakcje, powoduje, że błędnie odczytujemy znaki i nadinterpretujemy rzeczywistość. W efekcie prowadzi do PORAŻKI.

Stąd nieśmiertelna rada ode mnie, która się tyczy nie tylko podrywania, ale każdego aspektu życia – będziecie lepszymi ludźmi jak się do niej zastosujecie.

Dawaj wiedząc, że nie otrzymasz nic w zamian. Nie chcąc niczego w zamian, nie oczekując niczego.

Gdy oceniasz sytuację, staraj się nie kierować emocjami… wyjdź z siebie, stań obok, popatrz na siebie, na nią – pomyśl ” co ja bym mu doradził teraz , co ja o tym sądzę”.

Pamiętaj, w pierwszej kolejności widzisz subiektywną prawdę, nie obiektywną. Potem rzesza mężczyzn beczy i narzeka: po co ona robiła mi nadzieję, ona bawiła się moimi uczuciami. A kobiety (choć nie zawsze), nie wiedzą WTF. Sami robicie sobie nadzieje właśnie ulegając patrzeniu przez Pryzmat Pragnień.

Nadzieja to “pierwszy krok na ścieżce do rozczarowania”.

A co mi tam, mimo tytułu, dorzucę jeszcze kilka myśli.

Większość z was błędnie traktuje te wszystkie poradniki. Nie w tym rzecz, żebyś udawał, że jesteś, jaki nie jesteś. Nie o to chodzi, żebyś nauczył się kilku trików i tekstów. One mają cię NAPROWADZIć, wskazać dobrą ścieżkę. Pokazuje ci palcem, jak masz się zmienić, jak ćwiczyć, czego nie robić. Co działa, a co nie. Ale grunt w tym, że to ty masz zmienić myślenie i zachowanie. Udawanie jest pierwszym krokiem, ale jeśli ma być ostatnim – daruj sobie. Nie warto. Teksty czy przykłady zachowań też są tylko wskazówką, drogowskazem: uczenie się ich jest ZŁE, przydatne na początku, ale masz zmienić styl tak, żeby stały się naturalne. Bez wkuwania, grania jak na scenie. Po pierwsze, tylko się będziesz stresował, po drugie, ona i tak wyczuje. Jak nie na początku, to na dłuższą metę polegniesz.

No bo jak już wyrwiesz ją, skończą ci się teksty i trzeba będzie wymyślać nowe… to co? Błękitny nie pomoże.

I can only show you the door. You are the one who has to walk through it.

Wakacyjne miłości

Posted in Związek tagi on wrzesień 20, 2008 by Błękitnooki

Lato za pasem, na dworze znów robi się szaro i zimno, niedługo znowu zaczną się jesienne deprechy i zaatakują zdołowani ludzie. “Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś …” ;)

Jak to pięknie się wspomina, prawda? Było ciepło, piasek, morze, on – przystojny, pociągający, ona – piękna, namiętna, poznali się przypadkiem… Zdecydowanie tak, wakacje to idealny czas na miłość.

Znajoma opowiadała mi o swoim odpoczynku nad morzem w minione wakacje. Z wielkim przejęciem opisywała to, jak się poznali, jak poszła na ten plac zabaw, jak on podszedł do niej – niby przez przypadek. Spytał, czy może się przysiąść, nie miała nic przeciwko. Zaczęli rozmawiać. Chwilę potem stwierdziła, że świetnie im się rozmawia… Pogadali chwilę, i poszedł. Gdy przyszła następnego dnia, on już tam był…

Zaczęli spotykać się codziennie… Z rozmarzeniem w oczach opowiadała o ich spacerach po plaży, o tym jak pierwszy raz ją pocałował, jak było pięknie, ciepło, zachód słońca, jak czuła się przy nim dobrze… Czuła wtedy, że chce, aby tak było już zawsze… chce oddać się mu cała.

Wakacje się skończyły. Wrócili do swoich miast – ona na północy, on na południu. Pytała się mnie o radę, spotkaliśmy się – rozmawialiśmy o tym “Czy jest sens? Związek na odległość?”

Nie wiedziała, że to wcale nie w tym rzecz… Powiedziałem jej: Głupia jesteś, masz najpiękniejsze wspomnienia swojego życia. Wakacyjne miłości są tak piękne właśnie dlatego, że są krótkie i niespełnione. Gdy ludzie potem próbują stałego, długiego związku, marzenia kontrują się z rzeczywistością, wychodzą ukryte wady, czar pryska. Nowe wspomnienia przekreślą stare – te, które dotąd uważaliśmy za najcenniejsze.

Powiedziała, że to jestem głupi i nie wiem co to miłość.

Nie powiem dokładnie ile minęło – akurat zdążyła wywołać ich wspólne zdjęcia z wakacji. Miała je powiesić w swoim pokoju, na tablicy, którą specjalnie kupiła. Przybiegła do mnie zapłakana…

“Rzucił mnie”.

A Błękitny tłumaczył… No cóż szkoda, takie romantyczne wspomnienia, przekreślone. Bo trzeba zapomnieć.

Nowe spostrzeżenie

Posted in Ogólne on sierpień 15, 2008 by Błękitnooki

Pisałem już wielokrotnie, jak ważny jest kontakt wzrokowy.

To jest w ogóle chyba jeden z najważniejszych elementów jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, niezależnie od płci…

Ona puszcza wzrok pierwsza, to już wiemy, ew uśmiech, jak się przeciąga spojrzenie, wtedy najłatwiej od razu podejść do ataku… Jednak! Jak się widzi taką idącą z daleka lub siedzi w pociągu czy czymś takim, jest taka sprytna sztuczka, która działa jeszcze lepiej.

Zasada: Ona musi złapać Twoje spojrzenie pierwsza. Przykład: Gapisz się gdzieś w okolice ucha, tak, żeby kątem oka widzieć jej wzrok. Gdy zauważasz, że ona skierowuje swój wzrok na ciebie, ty automatycznie łapiesz jej spojrzenie. Większość wtedy po prostu nie wytrzymuje i migiem odwraca wzrok. Więc ty też. Czynność powtarzamy w ramach możliwości, jednak wiadomo, że od takiego punktu łatwo rozpocząć rozmowę…

Sprytne to jest dlatego, że choćby nie wiem co nie może wyjść, że gapisz się na nią jak jakiś zboczeniec (a po brodzie cieknie ci ślina)… to ONA zachowuje się dziwnie, bo ciągle się na ciebie patrzy. Po prostu nie może oderwać wzroku! I będzie jej głupio, że się daje przyłapywać.

Boskie :)

No i dodatkowy czynnik, jak już po tym jednym ‘złapaniu’ więcej nie spojrzy, to albo jakaś pokręcona i tak ją onieśmielasz, że się boi (mało prawdopodobne…) albo nie jest zainteresowana… tu już wskazówka, że trzeba postawić całkowicie na osobowość/pewność siebie.

Pozdrawiam

Przypadkowy dialog…

Posted in Pierwszy kontakt on sierpień 9, 2008 by Błękitnooki

Parę dni temu – chyba w całej Polsce – strasznie wiało, prędkość wiatru przekraczała 100 kmph.

Idealna pogoda na spacer!

Wyszedłem na opustoszałe ulice i chwiejnym krokiem ruszyłem na poszukiwania. Pierwsza ofiara wyłoniła się zza zakrętu dopiero po jakichś dwudziestu minutach. Przyspieszyłem kroku tak, aby się z nią zrównać.

(Dialog jest trochę skrócony, bo nie zapamiętałem go w stu procentach, zamieszczam go w formie jak najbardziej przybliżonej)

-Cześć. Wiesz co na twoim miejscu bałbym się wychodzić na ulicę w taką pogodę. Jesteś taka drobna, że w każdej chwili może cię zwiać.

-Taaa…

-Jak już wyszłaś mogłaś wziąć chociaż kogoś, kto nie pozwoli ci odlecieć… a tak pewnie będziesz chciała wykorzystać mnie.

Zaśmiała się.

-Fakt, wygarnę to mojemu chłopakowi, że nie wyszedł po mnie i przez niego jacyś dziwni kolesie mnie zaczepiali… właśnie do niego idę.

-No widzisz, może warto w końcu poszukać mężczyzny?

-I że niby ty nim jesteś?

-Gdy ostatnio sprawdzałem… czekaj.

Zajrzałem w spodnie.

-Oo.. urosłeś.

Wybuchła śmiechem.

-Zabawny jesteś..-powiedziała, nagle wiatr zawiał wyjątkowo mocno. Co za zbieg okoliczności, akurat w moją stronę zaczęła lecieć… złapałem ją delikatnie.

-Łoł… ale wieje… dzięki.

-To nic, przyzwyczajony jestem, że dziewczyny na mnie lecą…

-Jasne

-Uratowałem cię, w ramach rewanżu dasz mi swój numer i będziemy kwita.

-Haha, nie ma tak łatwo.

-Szkoda, teraz skręcam w prawo, rozdzielimy się i najprawdopodobniej nigdy już nie spotkamy… A przecież intuicja podpowiada ci, że to mógł być romantyczny początek pięknej znajomości.

-Taak scena prawie jak z filmu

-Pewnie boisz się, że twój chłopak sprawdzi ci telefon, a tu jakiś nowy tajemniczy nieznajomy… A właśnie, nie przestawiłem się, jestem Grzegorz.

-Agata

Uścisnęliśmy sobie dłonie…

-To jak Agata, co z tym numerem? Zdobędziesz się na odwagę? Będę dzwonił do ciebie tylko dziewięć razy dziennie, dwanaście w niedziele i święta.

-Hahaha

-Ale jak nie, wystarczy po prostu e-mail.

-No dobra, fajnie się z tobą gada.

Tadam :) Można? Można.

Chociaż i tak z dialogu nie byłem zbyt zadowolony, bo warunki bardzo korzystne a momentami w konwersacji mi uciekała… Tekst wykorzystany z jednego z komentarza, dziękuje temu panu ;)

Eksperyment

Posted in Bez kategorii on czerwiec 29, 2008 by Błękitnooki

Bynajmniej nie mój. Obiektem brudnego eksperymentu był, z założenia, mój kolega. Wykonawcą znajoma z daleka. Z daleka – więc kontakt utrzymywali głównie przez Gadu-Gadu.

Ona jest dziwna i często pisze głupoty. I teraz zaczęła go testować i ‘na niby’ bajerować, próbować uwieść. Zaczynało się niewinnie, skończyło na jakiś sprośnych smskach i propozycji seksualnych.

On, dzielnie wykształcony przez wiadomo kogo, sukcesywnie miał ją w dupie. Nie reagował emocjonalnie, był wyluzowany, zdystansowany i do wszystkiego nie podchodził zbyt poważnie, z poczuciem humoru.

Efekt: ona, widząc brak jego reakcji, nawet na jej najbardziej uwodzicielskie (jak na standardy wirtualne) zagrania, zaczęła się… mimowolnie w nim zakochiwać.

I stało się. Teraz ona coś do niego czuje, a on – ma tylko z tego śmiesznie. Jak to się skończy? Przyszłość pokaże.

ps. cicho tu sie jakos zrobiło, czytelnicy pokażcie sie czasem :)

Autobusowe refleksje

Posted in Bez kategorii on czerwiec 11, 2008 by Błękitnooki

Z cyklu, przemyślenia podczas nudy w trakcie podróży komunikacją miejską.

No patrze i nie kumam no… stoi taki chłopak, nie za przystojny, ale niebrzydki, taki no sympatyczny, z kolegą, za rękę trzyma wielkiego, obleśnego, tłustego paszteta… myśle sobie, no cóż, może charakter ma fajny. Spoglądam jeszcze raz i widzę pomazaną długopisem rękę i wielkiego penisa namalowanego na niej.

Nie, zdecydowanie nie. Czemu takie pary istnieją? Ludzie, znajcie swoją wartość, bo to mnie przeraża…

Potem mi jeszcze wpadło do głowy, jak wparowała baba z wózkiem, i druga z wózkiem, i dzieci zaczęły się drzeć na cały autobus, a kierowca jechał tak, że wszyscy co chwila wpadali na siebie. No i chuj, stoi taki kolo, z dziewczyną, i widać, że skrępowany… No, i wtedy właśnie wpadło mi do głowy, że taki fajny chłopak, to musi koniecznie czuć się komfortowo w KAŻDEJ sytuacji z dziewczyną, czy też w towarzystwie… nawet tej ekstremalnej. Żeby nie chciał uciekać czy szukać pomocy jak cipka… Wydaje mi się to bardzo ważne.

No i aż do znudzenia, pierwsza zasada… Jak to dziś mój znajomy ładnie ujął w słowa, “Miej wyjebane a będzie Ci dane”

Cheers

Pytanie o godzinę

Posted in Pierwszy kontakt on czerwiec 7, 2008 by Błękitnooki

Wpadłem dziś do domu, odwiedzić mamę, sprawdzić czy dycha. Dycha. W pewnym momencie ona mi opowiada, że jest taki młody chłopak na osiedlu, grubaśny trochę, który każdego dnia zaczepia różne panie, starsze i młodsze – m.in ją i pyta się, która jest godzina i który w miesiącu.

Na początku się ostro zdziwiłem, co kolesiowi odwala. Po chwili skumałem, że to najprawdopodobniej ćwiczenie – test na przełamanie nieśmiałości. Jeden ze sposobów, o których czytałem, mianowicie, żeby na początku, jak się jest baardzo nieśmiałym, zaczepiać kobiety i pytać choćby o godzinę, a jak się nabierze trochę więcej pewności, wszcząć krótką, luźną konwersację.

Szczerze się uśmiechnąłem… Brawa dla pana za to, że pracuje nad sobą. Chociaż mógłby pomyśleć, żeby nie polować ciągle na te same osoby w tym samym miejscu, eh…

Zrozumienie, zaufanie

Posted in Randka on maj 8, 2008 by Błękitnooki

Żeby kobieta chciała z tobą być, musi się czuć przy tobie dobrze. To taka ogólna zasada.

Przeważnie czuje się dobrze, jak ma dobry humor. A ma dobry humor jak się dużo śmieje, więc cholernie ważne jest trafić w jej poczucie humoru, może nawet najważniejsze. I rozbawiać, tylko bez przesady. Oczywiście dobrym poprawiaczem nastroju często jest, chociażby, alkohol, ale to już każdy dureń wie, że po alkoholu dziewczyny są “łatwiejsze”. Poza tym wiadomo, musi się czuć bezpiecznie, musisz wywoływać w niej silne emocje. Wiadomo.

Bywa też taki moment, że ona ma doła. Dołów są dwa rodzaje – humorzasty i przyczynowy. No i tu już jest trudniej bo zróżnicowanie jest duże, ale generalnie z tym pierwszym to przerąbane. Polega on na tym, że kobieta ma zły humor spowodowany przeważnie zmianami w jej organizmie, często zaburzeniami hormonalnymi, albo po prostu wstanie lewą nogą i będzie wynajdywać każde dowolne uzasadnienie dla swojego złego humoru, czy to kamyk w bucie czy głodujące dzieci w Etiopii. Często one same wtedy nie kumają czemu mają zły humor, ale konsekwencje są takie same… jednym słowem z takim humorkiem przejebane.

Przejebane dlatego, że nawet to co by ją normalnie rozbawiło, w tym wypadku tylko ją wkurzy. Można ryzykować i pocieszać, można zostawić i przeczekać. Ja tam wole nie ryzykować.

No i drugi rodzaj złego humoru – uzasadniony. Po prostu stało się coś co ją wpędziło w dołek.

I tu mamy większe pole do popisu, mianowicie droga aby zdobyć jej zaufanie. No i jedna z najważniejszych rzeczy ever – ZROZUMIENIE. Jak kobieta skuma, że ją rozumiesz, choćbyś udawał, nagle zacznie patrzeć na ciebie nieco inaczej. Aby to nastąpiło musisz robić trzy rzeczy – słuchać, słuchać, słuchać. Co możesz dostać? “Tak dobrze nam się rozmawia…” “Myślimy podobnie! Mamy tyle wspólnego” “on mnie tak świetnie rozumie, jak dobrze, że mogę z nim rozmawiać”. Punkt dla Ciebie.

Czasem warto po prostu powtarzać to co mówi innymi słowami (tylko nie do znudzenia, proszę), potakiwać. Kończyć intuicyjnie zdania razem z nią – zajebiste! Tworzy swojego rodzaju więź pomiędzy wami. Nawet jak spudłujesz to trudno, wystarczy głupie “aha, rozumiem” i dajesz jej mówić dalej, lub poprawiasz się. Ludzie mają większe zaufanie do innych, jeśli czują, że są podobni do nich.

A bez zaufania ona nie pozwoli ci na zbyt dużo… ;)

No, więc jeden sposób na ten drugi rodzaj doła, okazać zrozumienie.

Kolejny – pozwól jej zapomnieć o problemach. Czasem warto je zbagatelizować – ale nie zawsze, nie w sytuacjach gdy to dla niej ważne i ona się tym przejmuje a ty zaczniesz udowadniać, że to jest nic. Lepiej wtedy działa okazanie zrozumienia. Jednak gdy ona faktycznie przejmuje się pierdołą, wytłumacz jej dlaczego ten problem nie jest taki trudny, możesz coś poradzić chociaż czasem lepiej nie radzić – większości ludzi wystarczy jak ich ktoś wysłucha, dawanie rad na siłę często wkurza – ukaż problem w innym świetle, podkreśl, że jest rozwiązywalny, że wszystko będzie ok sratatata…

I w końcu, zmień temat, najlepiej płynnie, nawiązując do czegoś w poprzednim zdaniu swoim albo jej. I nie wracaj do niego, chyba, że ona będzie tego chciała (może to zrobić jeśli będzie chciała coś powiedzieć i zabraknie tematów, tym bardziej jeśli wcześniej okazałeś zrozumienie i stwierdziła, że na temat jej problemów dobrze wam się rozmawia). Pamiętaj jeśli będziesz ciągle z nią rozmawiał o problemach, ona zrobi z ciebie platonicznego przyjaciela, tampon, który się zużyje i wyrzuci albo chusteczkę, w którą będzie wysmarkiwać wszystkie swoje brudy. A ty będziesz pocieszał i patrzył jak ona wraca do dupków, na których chwilę temu narzekała i daje im się posuwać. Nie tędy droga.

Dlatego lepiej pokazać problem w innym świetle i nie mówić o nim już więcej. Spraw żeby czuła się dobrze, rozbaw ją, popraw humor. Musisz zająć jej myśli czymś innym, jak będzie miała zbyt dużo czasu na myślenie to jej myśli wrócą z powrotem do problemu i wszystko na nic. Ona ma o tym po prostu przestać myśleć, gdy jest z tobą.

Dobrym sposobem na zabicie myślenia może być robienie czegoś co wywołuje mocne emocje (w ogóle dobry sposób, bo ona te emocje będzie do końca dni kojarzyć z tobą). Inny sposób to zapodanie kontrowersyjnego tematu, zadawanie jej pytań, zmuszanie do myślenia, uzasadniania swojego zdania. Wtedy skupi uwagę na czym innym. I zapomni choć na chwilę o swoich problemach dzięki czemu będzie się czuła dużo lepiej.

Nawet nie wyobrażasz sobie ile to może dać. Sam fakt, że ona miała zły humor a ty ją z niego wyprowadziłeś i potem czuła się lepiej – daje ci wielką przewagę. Szanse, że znowu się spotkacie dramatycznie wzrosną. I wasza więź bardzo się wzmocni. Te uczucie zrozumienia i “pomocy” otrzymanej od ciebie zakotwiczy się w jej umyśle w podświadomości co daje zawsze dodatkowe punkty.

Zresztą co ja tu będę pisał – sam to sobie potrafisz wyobrazić. W następnej notce postaram się opisać tzw efekt halo.

Jasność

Posted in Randka on maj 8, 2008 by Błękitnooki

Mężczyźni często sami utrudniają kobietom bycie poderwaną, gdy sami nie potrafią okazać czego chcą. Bo gdy podchodzi taki delikwent ona nie wie tak naprawdę czego on może od niej chcieć.

Ważnym jest też, aby gdy poznajesz kobietę, JASNO określić czego od niej chcesz. Może się to ograniczać prostym “jesteś bardzo seksowna”.

Fajny komplement, robi wrażenie jeśli powiedziany jest szczerze i z pewnością siebie. Ale no właśnie – tylko nie przesadzamy z tym komplementowaniem bo się przerodzi w lizanie dupy czy ukazywanie uległości a to przekreśla szanse. Słabi faceci są nie-tegez… Pamiętajcie, że one mają czujnik na nieszczere, puste i sztuczne komplementy.

Tylko uwaga.

Jest też ten typ kobiet, który działa jak kot. W zatłoczonym pokoju kot podejdzie do osoby, która zwraca na niego najmniej uwagi. To są przeważnie te, które w swoim środowisku uchodzą za ’seks bomby’. Kto co lubi, co nie… ;)

Jedno bardzo mądre zdanie

Posted in Ogólne on maj 8, 2008 by Błękitnooki

Koncentracja uwagi na osiągnięciu sukcesu uniemożliwia jego uzyskanie”.

Czyli jak już pisałem, im bardziej ci zależy, tym bardziej spieprzysz

Aha i z tym graniem niedostępnego, jak będziesz udawał, one i tak do wyczują. Więc jak widzicie wszędzie, w każdym aspekcie działa zasada zapisana powyżej.